winobluszcz dosłownie jednego dnia się przebarwił, pada więc pewnie długo listki nie pocieszą oczu,
dynie wysiewam co roku na kompoście i rozdaję kto ma na nie ochotę, a pestki też lubię, tylko wolę te łuskane
Cudowne ujęcia, rewelacja. Kiedy to ja się nauczę wyciągać wnioski z popełnionych błędów. Drugi sezon i robię tak samo. Przynajmniej u Ciebie Jolu nacieszam oczka
Wczoraj odwiedziłam Beatkę Miałam okazję zobaczyć jej dom i ogród na żywo Ogród jest młodziutki, ale bardzo ciekawie się zapowiada. Beatka ma super plan swoich rabat w głowie i realizuje je z powodzeniem. Jestem pod wrażeniem tego, czego dokonała w tym roku. Na dodatek ma też piękny dom urządzony ze smakiem A jak byliśmy u Beatki, to nie obyło się bez degustacji wspaniałych muffinek Palce lizać
Jak zobaczyłam te wielkie dynie, to nie mogłam wprost uwierzyć, że mogą urosnąć takie wielkie Beatka może startować w konkursie na największą dynię
Haniu pierwsze dwa dni piękne a dziś od rana pada z małymi przerwami, jestem zadowolona bo susza u nas była ogromna, rolnicy poczynili zasiewy a ziarno czekało na wilgoć, ogrody też prosiły o wodę, musieliśmy codziennie podlewać...
Borówki amerykańskie są przepiękne .
Astry od Agi. Troszkę się przyfatygowały, ale dadzą radę
z tej byliny, także od Agi cieszę się także bardzo - penstemon
JEstem szczęśliwą posiadaczką poidełka, które własnoręcznie wykonała Sylwia. Na zdjęciach bardzo mi się podobały, ale w realu robią mega wrażenie. To rękodzieło przez duże R . Aż piszczałam z radości jak mi je Sylwia dawała . Dzięki Ptaszyno raz jeszcze
jest oczywiście tak ustawione żebym mogła je z okna widzieć
Dostałam też taki malutki stoliczek . Stoi sobie w salonie i mnie zachwyca . Kiedyś będzie biały, po mojemu .
A ten chłopina skąd się wziął? Sam się wysiał
brunnera Jack Frost - samosiejka. Fajnie, przyda się
No tak Zbyszku, żeby nie ten śmiech, toby człowiek zdechł!
A tu dziś przypomnę moją różę NN - nareszcie trafiłam na jej zdjęcie w necie. Zwie się Haendel- na cześć niemieckiego kompozytora
Aniu, dziękuję teraz to wiem, o co chodzi. Bezpieczeństwo Jasia to ważna rzecz i podczas zabawy nie może wpadać w cisy i dlatego ta wersja wydaje się być słuszna. Moje obawy dotyczą jeszcze wejścia na drabinkę..ile tam jest od płotu? bo nawet jak przesuniecie to odległość zostanie ta sama hmm.
Jakie mocne nerwy...wszystko skończycie i będzie ślicznie.