No dobra, ćwiczenia z wyobraźni
Gdybym robiła dla siebie i według swego gustu, to tak:
Pod domem:
Z jednej strony okna dwa stożki, z drugiej coś szczepionego, płaczącego. Pomiędzy nimi jakieś niskie nasadzenia. Dość jednorodne. Może mieszanka szałwi z seslerią albo stipą?
Pod ogrodzeniem:
Po obu stronach furtki dwaj strażnicy.
Mniej więcej jak się dom kończy - duży krzak i potem nasadzenia stopniowo obniżające się aż do furtki.
Na gęsto, bez żwirku.
I jak?