Zazdroszczę okolicy, po prostu coś wspaniałego.
W lesie byłam tak dawno, że już nawet nie pamiętam kiedy. Chyba z siedem lat temu w Bieszczadach, w okolicy Rabe.
Ciekawe, jak tam teraz jest wiosną...
Niezawodnie zakwitł Iris bucharica. Mam jeszcze I.magnifica, kwitł kilka razy, pora go chyba przesadzić. Włochate parasolki też już ponad poziomem gruntu.
Kiedyś nabyłam takiego kopytnika, Asarum canadense, myślę, że to mistrz nad mistrze w zadarnianiu, ma śliczne liście, no i kwitnie, kwiaty raczej dla amatorów, ale ciekawe
Zakwitły świdośliwy Cieszę się, ale te niby lamarckie nie mają miedzianych listków przed kwiatami. A tylko dlatego ich szukałam i zanim posadziłam te dwie, nabyłam sześć. Żadna nie ma miedzianych listków. Trudno
Kwiaty japońskiej magnolii trąciły przymrozki, kwiaty 'Powder Puff' tego oszczędziły. Każdego roku robiłam jej fotki na tle obłędnie kwitnących magnolii u sąsiada, pech chciał, że akurat wczoraj u niego też zmroziło. I z pożyczaniem widoków-kicha.
Wiśnię mam jedną- Amanogawę. Zastąpiła śliwę wiśniową, która padła. Świdośliwy gorąco polecam. Mam ich pięć. Są bezobsługowe. Pierwsze budzą się po zimie, są odporne na choroby, susze, przymrozki.
Amanogawę widać po prawej stronie cisa, a świdośliwę po lewej.
Życiorys każdego człowieka to gotowy materiał na dobrą powieść lub serial. Potrzeba jedynie dobrego pisarza lub scenarzysty, aby go umiejętnie przedstawić.
Wyprodukowanie 3000 tysięcy stron zajęło dziesięć lat. Za kolejne dziesięć mogę mieć już problemy z ogarnianiem świata. Robię, co mogę, aby dobra forma intelektualna i fizyczna towarzyszyła mi jak najdłużej. Czasem się czuję jak ogrodowiskowy Matuzalem. Z osób, które spotkałam na początku aktywności na forum ostała się jedynie Sylwia.
Lilaki węgierskie nie kwitną tak obficie jak te zwykłe. Ich kwiatostany są mniejsze i mają drobniejsze kwiaty, ale mają tę przewagę, że urokliwie przebarwiają się jesienią. U mnie to już potężne krzaki.
Tawuły kwitnące na biało bardzo lubię. Pachną intensywnie, mają cudowny fontannowy pokrój i niezłe jesienne przebarwienia. Pestka ma z nich wielometrowy żywopłot. Nie chorują, znoszą susze i praktycznie są bezobsługowe. Swoim pod koniec zimy wycinam u podstawy 2-3 najstarsze gałęzie.
Hej Gosiu, tak, podcinałam jej dolne gałązki. Gdy ją kupiłam sięgała mi do biustu. Miała dwa główne pędy, które związałam.
Tak wyglądała w kwietniu 2020 r (w środkowej części zdjęcia).
Dziś pewnie wszyscy tyrają, bo dość cicho na forum
W zeszłą sobotę wyrównany był teren w warzywniku. Rośliny koło foliaka rosły w zagłębieniu. Została mi jeszcze do zabrania lawenda na końcu i przeniesienie kiedyś kompostownika (on też jest w zagłębieniu).
Ciężko znaleźć zdjęcie tego miejsca. Ale powiedzmy takie przed i po:
Rosły tu różności, które poszły na koniec ogrodu.
Zostało mi tylko trochę doniczek z cebulowymi i pojedyncze sztuki (w tym klon Atropurpureum, 3 żurawki, 2 budleje). Mam nadzieję, że na jesień uda się przeorganizować warzywnik i posadzić jeszcze parę krzewów jagodowych. No i foliak jest do naprawy lub wymiany na nowy - dopiero będę to kalkulował.
Narcyz sir Winston Churchill - mój faworyt wśród tegorocznych narcyzów. Kwiaty jak małe różyczki, intensywnie pachnące. Na liście "jesienią dosadzić więcej".
Lisie grono:
A tu ciemiernik kupiony w jednym z niesprawdzonych sklepów internetowych (razem z liriope). Sadzonka mizerna, źle zabezpieczona. Nie dość, że mała, miała połamane liście. Ciekawe, czy się przyjmie.