Kula bukszpanowa musiała zostać oczywiście przycięta przez Gospodynię. Zebrało się konsylium w celu udzielenia ewentualnego instruktarzu- jeden przez drugiego - wszyscy starali się dać jakieś cenne wskazówki
A Kasia biedna- nie wszyscy razem, ja nic nie rozumiem jak chórem do mnie mówicie- po kolei proszę
No i zaczęli debatować - dobrze przycięta czy nie
Wkroczyła Ewa - chyba z jakimś rozjaśniaczem myśli w szklaneczce
Bogdzia niby sie uśmiecha a w głębi duszy przerażona- Kasiu zabierz te nożyce ode mnie- to nie ja miałam być przycinana
Uff i koniec roboty- można pstryknąć fotkę- ofiar w ludziach nie odnotowano
A tu na sam koniec- co Marzenka miała na myśli- spodobała jej się ta kulka czy nie?
Piszesz, że nie ogarniasz takiego "żywiołu", ale wcale tego nie widać. Piękna ta Reine d.V. Jak wypada w porównaniu z Gipsy Boy? - pokusisz się zrobić takowe?
Usuwasz przekwitłe kwiaty róż? Na bieżąco czy nie? Jaką masz strategię przy takiej ilości krzewów?
To wysokie z tą różą na zdjęciu to malwa?
Znowu jakaś nowość dla mnie Podziwiam Waszą wiedzę dziewczyny
Abrahama mam dwa krzaczki. Już kiedyś Ewa mi pisała, że w zależności od podkładki, Abraham może się różnie zachowywać. I tak jest u mnie. Jeden przewiesza się i pokłąda, drugi stoi prosto, kwiaty wzniesione. Kolorem też się różnią, tylko zapach ten sam, intensywny zdradzają, ze jest to ta sama róża: