Popołudniowe prace przebiegały w trochę innych okolicznościach. Plusem było to, że nie wiało i nie padało. Minusem była bardzo nasączona wodą gleba.
Widok z ganeczku
i ze schodków na skarpie
Rabata półksiężycowa po zakończeniu porządków. Przycięłam perovskie, miniaturową kalinę i hortensje, derenia białego. Wycięłam odrosty rosy rugosy, przycięłam żurawki i oczyściłam bezodmianowe kukliki, nieco podkrzesałam świdośliwę.
Dzisiejszy plan można uznać za zrealizowany. Wszystkie centralne rabaty w ogrodzie ozdobnym są już uporządkowane.
Budki wiszą.
Stosik gałęzi do zrębkowania urósł.
Kompostownik wypełnia się odpadkami po porządkach.
Do ogarnięcia został grubszy gabaryt, czyli cięcie krzewów na długiej prostej (40 m długości i szerokość od 2 do 10 m) i na rabacie zachodniej (długość 25 m i szerokość 5-6 m).
Wczoraj była dość względna pogoda i przycięliśmy część tujek. Przycięłam również tawułki japońskie (60 szt). Na resztę prac zabrakło czasu i sił. nawet fotek nie zrobiłam, bo aż ręce trzęsły się z przemęczenia. Dziś miał być dalszy ciąg...ale padało całą noc aż dziś do południa...plany poszły się czesać...
Nasz "potop szwedzki" jest teraz w rozmiarze XXL. Tamta woda przy skrzynce prądowej utrzymuje się w dalszym ciągu...Wody przybyło na drodze. Jeszcze nigdy nie było takiego bajora...i to wszystko przed naszą bramą wjazdową. Droga rozjeżdżona przez budowlańców stawiających "niebieski" dom. Nie da się przejść suchą nogą. Normalnie załamka...