Nowa partia różanych zachwytów
Zaczynamy od Albrechta Durera ta róża jest niesamowita, zupełnie inna gdy zaczyna się rozwijać i gdy jest w pełni kwitnienia nie tylko kształt ale i kolor się zmienia. Bardzo ją lubię.
I druga prześliczna Mary Ann kolorem zbliżona do Albrechta ale zupełnie inne kwiaty
Twoje białe pełniejsze niż moje - jak się nazywają?
inne kwiaty masz piękne, ale Ty to masz do tego rękę po prostu
anabelkami się nie martw - pewnie za rok będą mocniejsze i piękniejsze, a szczeniak mądrzejszy
Pozdrawiam!
Ja uważam, że jest pięknie, poidło to kropka nad "i" i nie wiem czego się czepiasz swojej własnej różanki. Dajże im czas do przyszłego roku (co najmniej!).
Kwiaty swoim bogactwem ilości płatków mnie zachwycają, kolor zmienia się nieco w zależności od światła jakie pada. Od zimnego różu do takiego właśnie lekko lawendowego koloru. Śmiesznie wyglądają te kwiaty, które są nieproporcjonalnie duże w stosunku do wielkości całego krzaczka. W przyszłym roku będą już pewnie lepiej wyglądały, jak się trochę rozbudują. Dla mnie jest piękna
Róże, róże, róże... Niemalże na który wątek by nie zajrzeć, prawie wszędzie królują róże. Niewiele ich u mnie, Munstead Wood pokazałam to teraz czas na resztę skromnego dobytku (no gdzie mi tam do niektórych z xxx odmianami).
Lavender Ice w kolejnej odsłonie (chociaż chyba jesienią zmieni miejsce, coś mi się ona w tym teraz nie do końca widzi):