To nie Rapsody in Blue to Veilchenblau róże która rośnie bardzo silne, po dwóch latach mam już pędy na ponad dwa metry.Nadaje się do obsadzenia pergoli. Kwitnie tylko raz w roku, jeśli Ci zimą przemarznie to następnego roku nie zakwitnie bo kwitnie na zeszłorocznych pędach, więc warto ją okrywać na zimę.
A tak w ogóle to chciałam się przywitać, poczytałam trochę początek Twojego wątku , trochę koniec, miło będzie obserwować Twoje dalsze zmagania z zagospodarowywaniem ogrodu.
Piękny kolor lilii z pierwszego zdjęcia.
Super zdjęcie i super ekipa, cieszę się, że w końcu mogłam Cię poznać w realu i chociaż uściskać. Miałam niewiele czasu a z Tobą wszyscy chcieli pogadać i nie dziwię się, więc mi się nie udało ale myśle, że gdzieś znowu się spotkamy Pogoda jest szalona, drogi i stresu nie zazdroszczę ale kierowca widać dobry i szczęśliwie Was dowiozła Pozdrawiam
Od 13.00 leje, najpierw byla burza z deszczem a potem sam deszcz ale dość silny trochę martwię się o różyczki, rozkwitły kolejne jak np.Baron Girod de l'Ain, Jubilee Celebration... i deszcz pozbija kwiaty nadal pada
Po deszczu... Ania ty to byś zdjęcia tu cyknęła. Piękne były te krople wody. I Ślimak akrobata wisi na końcu płatka powojnika. Ja te dziady tylko chodzę i zbieram. piwa nawet nie chcą a kulek ze względu na zwierzaki nie sypnę.
Mam nadzieję, że pozytywnie ? na targach kupiłam 2 krzaczki malutkie, żółte i czerwone i jeszcze je rozmnożyłam, ukorzeniając pięknie kwitną a żółty owocuje fajnie jest wyciągnąć rękę i wrzucić do buzi słodkiego pomidorka w rajskim były okazy tak duże po 840- 870 g, że się łodygi łamały tym bardziej teraz takie cieszą