Z mężem grubo po 20 przeżyliśmy szok jak się okazało, ze nasza kotka siedzi na czubku drzewa. Nie wiem czy 5 metrów czy nieco więcej. Zachciało jej się polować na ptaki i się zaklinowała Dobrze, ze Sroki zaczęły głośno skrzeczec i latać jak szalone więc wyszłam zobaczyć co się dzieje no i zobaczyłam Kotka się nie ruszała, była zaklinowana. Mąż wziął piłę i drabinę, Ja siekierę i poszliśmy ja ściągać. Skończyło się na ścięciu drzewa i na nasze szczęście spruchniałego. Podczas upadku podparło się o inne drzewo i kot mógłby spokojnie, a raczej w stresie zeskoczyć. Kolejny Nasz stres w związku z kotem...