Na tygodniu przesadziłam bordowe berberysy - i jestem sama bardzo zadowolona z tej zmiany .......miałam kupować ale znalazłam u siebie hahahahaha...na skarpie niektóre zaczęły nachodzić na kosodrzewiny, 2 się ostały z kilku sztuk przy schodkach...i tak znalazłam 5 których potrzebowałam
Amanogawę jeszcze jedna kupiłam bo taka piękna i wiadomo jak bedzie kwitła
A tutaj ta poprzednio kupiona zdecydowanie mniejsza i wczorajszy zakup i tylko trochę droższa ale na pewno nie kosztowała tyle co w sklepach sobie życzą.
Jak ja to lubię pracować w ogrodzie Wczoraj razem z eM podziałaliśmy bo zostaliśmy zmuszeni przez taką paczuszkę:
udało mi się wsadzić całe cztery żeby nie było pięknie to oczywiście kłótnia wisiała na włosku ("Kochanie przekopiesz mi" "Oczywiście że przekopię" no i wzioł chłop łopatę i jechał i miałam skiby takie na pół metra - widząc moje lekkie zdziwienie że chyba mi coś nie pasi mówi "NO weźmiesz sobie widły i rozluźnisz" ale jak widział jak się męczę pomógł. Czy facetom to zawsze trzeba tak dosłownie wszystko tlumaczyć? Przecież jak mówiłam przekopiesz to myślała - no zrobi tak jak Ola-Leon a tu... no ale mam. Machać łopatami skończyliśmy o 21, ja sadzić skończyłam o 22.15 - jak się cieszę że mam latarnie uliczną i córkę która siedzi w łazience 1h (i oświetla mi rabatę). Zdjęć z wczorajszego posępu prac nie mam (będą później) a teraz obiecane przedwczorajsze migawki z mojego ogrodu