Nigdy nie rozumiałam powiedzenia: "Kto ma dzieciątko - ten ma świątko "
Ale to chyba chodzi o to, ze przy dziecku nie porobisz nic poza pracami przy nim samym: Opieka, zabawa, a reszta musi czekać
Dzieci tego nie będą pamiętać, ale pozostaje poczucie bezpieczeństwa i świadomość, ze mama jest zawsze na zawołanie. Maluszki lepiej się rozwijają, kiedy mają zaspokojone podstawowe potrzeby.
Ile ma twój maluszek?
Ja miałam chyba kochane dzieci. Wsadzałam do wózka, brałam do ogrodu i robiłam swoje. Jak się budziły, pojeździłam chwilkę wózkiem i dalej spały.
A jak już były ciut większe, to piaskownica była ich królestwem
Miałam jeszcze o tyle dobrze, ze różnica wieku między maluchami - 3,5 roku pozwalała, by starsze "popilnowały" w czasie zabawy młodsze.
No i nie było Ogrodowiska wtedy i tak wysokich Standardów Wystarczyło mieć jedną ładną rabatkę przed domem z kilkoma kwiatkami, by nazywało się, ze ma się ładnie
Takie były początki - marzec 2000
edit: Tak patrzę na tą fotkę, najstarszy synek miał wtedy 10 lat. My pojechaliśmy po folię do oczka, a on zdjął SAM pierwszą warstwę ziemi, aby było szybciej. Wytrwały był. Niesamowite.
A potem cieszyliśmy się z sadzawki do czasu, kiedy dzieci sąsiadów nie wybierały grabiami z wody piłki. Woda zeszła w ciągu dwóch dni. Ale dwa lata oczko wytrzymało
To jest to samo miejsce, co obecny warzywnik. Nawet ta sama śliwka rośnie, co na fotce. Teraz jest za skrzynkami warzywnymi:
za chwile przyjade do Ciebie po pokrzywy bo choc u mnie za plotem nie ma sąsiadów to pokrzyw tez brak w tym roku.
Podeslij deszcz do mnie bo to nienormalne abym kosila trawe, myla okna i nic ... jutro mycie auta to moze spadnie
Aniu, niesamowite,jak szczegółowo czytasz, co jest napisane
Faktycznie, pewnego razu mój najstarszy syn przywiózł mi z wyjazdu do Norwegii kamienne dachówki, które dostał z jakiejś rozbiórki dachu. Szkoda, ze zbyt mało, by wprowadzić więcej takich elementów w ogrodzie, a jednak wystarczająco, by stały się obrzeżem w ciurkadełku. Leżą też na żwirku przy dojściu do wody.