Trochę późno już, a w dzień szkoda mi było czasu na wgrywanie zdjęć.
Sporo dziś przycinałem. Ostatnie kocimiętki na brzozowej. Tak wyglądała w trakcie.
Zrobiło się pusto i o tym właśnie ostatnio pisałem. Nie pamiętam takiego stanu rok temu. Możliwe, że kocimiętki były wyżej cięte lub wcale. A w tym roku na zero, razem z szałwiami. Stipa jest denerwująca, bo tak naśmieciła, że szok. Do tego po zimie połowy prawie nie było. Kępy są małe i łysawe. Może to być znak, że niedługo się z nią pożegnam.
Wieczorem przyciąłem żywopłot grabowy. Ma po cięciu zapewne 70 cm wysokości. Sznurek był na 75 cm ustawiony, ale i tak niżej ciąłem. Nieraz były pędy ponad sznurkiem, a nieraz dużo poniżej. Oczywiście nie zrobiłem zdjęć przed. A po było tak:
W tym jednym miejscu jest szerszy, bo są tam dostawione sztuki w doniczkach. Muszę je na jesień zabrać, bo będzie dziura po nich.
I widok od tyłu brzozowej.