Po podlaniu i drobnym deszczu, z ziemi wybijają już krwiściąg, przetaczniki, dzielżany, brunery, jeżówki, kocimiętki, szałwie, wszystko nieśmiało pokazuje życie. Fajnie
Połamany w zeszłym roku Stolwijk Gold, wiosną już nie zakwitnie, bo kwitnie na zeszłorocznych pędach, które musiałam mocno przyciąć, ale cieszę się, że odbija.
Jeszcze pokażę jakie zaawansowane są niektóre ogrodówki, boję się że te przemarzną jak będzie jeszcze mróz
Niektóre mają ciągle jeszcze zamknięte pąki, ale trudno, będzie co ma być, już przestałam się tym przejmować i latać z włókniną w maju, i tak to nic nie dawało
Jesienią będąc w Obi zobaczyłam cebulki szachownicy kostkowej, białej i ciemnej, no i są, dziwnie wychodzą z ziemi, są takie załamane główki w dół, aż myślałam że mi gniją, ale one się rozwijąją
i cebule cesarskiej korony , chyba pomarańczowe, bardzo późno zaczęły wychodzić, myślałam już że nic z tego nie będzie, bo moja Raddeana już dawno kwitła, a tu niespodzianka
Dorotko, prace z altanką ustały, bo albo pada, albo jest bardzo zimno. Ja każdy element maluję trzy razy, musi to jeszcze dobrze przeschnąć, żeby nałożyć drugą warstwę. Pokażę efekt końcowy.
Zastanawiam się, czy bambus nie jest za lichy dla glicynii. Piszą, że to bardzo silne pnącze.