Zazwyczaj nakładam na pędy, bo nie mam czasu na zabawę. Najwyższe pędy są jako konstrukcja, przy mrozie zazwyczaj sczernieją na styku z agrowłóknina, dlatego po odkryciu ścinam je i pobudzam do wzrostu niższe, młodsze.
Przy moim sposobie okrycia, w kwietniu są już liście, łatwo może zniszczyć je mróz czy po odkryciu słońce, dlatego staram się pod namiotem trzymać je jak najdłużej, często i do końca kwietnia, nakrywając w razie potrzeby dodatkowo agro.
Jeśli konstrukcja wygląda tak jak na zdjęciu, to kłopot z głowy, bo można nawet podwójną folię narzucić na rurki.
Po całkowitym odkryciu warto usunąć brzydkie liście, zniszczone, a te piękne dadzą pokaz w sezonie.
28 kwiecień
Od pędów aby nie nadgniwały odsuwam mokre, butwiejące liście.