I proszę, pogoda jednak się spisała na medal i w tempie pojechałaś, wróciłaś i do zimy ogród otuliłaś
Kawał pracy, a wiosną od nowa i co ma żyć, będzie, a co nie, jest miejsce na nowe
Fajnie z tą szklarnią, bo można by tam pelargonie przechować, jeśli mrozy góra do -5 będą, może się to udać.
Winogron mówisz kwaśny, mój w tym roku też mniej słodki, chyba z braku wody, tak myślę...daleko do ciebie, bo dałabym Tobie dorodny krzak mojego, ale taszczyć czy w paczce, raczej nierealne.
Miłego dnia Hanuś, rośliny podziwiam, starają się bardzo, no bo grudzień tuż tuż i czytam, że z Frodem już spacery w słonecznej aurze zaliczasz
Bombonierka nawet nie z powodu wielkości, tylko poukładania czekoladek - równiutko, a wszystkie smaczne i śliczne i nie wiadomo którą wybrać.
U nas wody też tyle nie było i teraz jest, porobiło się coś widać i u mnie i u Ciebie.
Dorota - pozdrawiam i ciągle cieszę się fuksją, wdzięczna jestem i kłaniam się osobiście, skoro nas czytasz.
Ja oczywiście jestem za łąką, nie mam tak dużej potrzeby uporządkowanego otoczenia Ale do Ciebie rzeczywiście druga opcja bardziej pasuje
Płot śliczny, brawo mężusiowi