W sobotę sporo róż oporządziliśmy, niestety, wygonił nas deszcz. Ale niedziela była piękna i grzeszyliśmy ogrodową pracą. Trzeba było skończyć przecież te róże

Wysprzątałam też jedną rabatę, tę do przerobienia wiosną. Czyli astrów i cynii już nie mam w ogrodzie. Ochlastałam liście irysom i konwaliom. Patyki po liliach stoją twardo i nie do ruszenia, dopiero wiosną będzie trzeba.
Rabata różana przed i po
Ostatnie swoje róże w wazonach...
Berberysy na salonowej jeszcze kolorek mają, coraz go mniej
Jeszcze mi zostało trochę bylin do obcięcia, wiązanie traw, kopczyki róż i mogę zimę zacząć.