Nie żebraj, nie ma potrzeby Nie wiem, ile cebulek będzie, bo jeszcze niewykopane, ale jakoś Was pogodzę
Tak sobie pomyslałam, że może na łakę spróbujesz nasion? Nie zamiast, tylko prócz. Bo jeszcze nie wszystkie kwiatostany wycięłam. To może chcesz? Ekperymentalnie.Ja kiedyś czosnki wysiałam.
U mnie rośnie w pełnym słońcu. Na patelni. Piszą, ze to lubi. Ziemię ma żyzną (też lubi). Tylko u mnie glina, a to podobno niedobrze. Ale daje radę. Jak widać.
Po prośbie od Kasyai przychodzę u Niej tę prośbę do Ciebie skierowałam
A tu żebrzę dosłownie i jeszcze jeśli to możliwe będzie to jakie ma u Ciebie warunki glebowe?
Ozłocę jeśli się ze mną podzielisz poszukuję tej wysokiej właśnie do łąki chciałam i na rabatę. Please ( oczy Kota w butach ze Szreka, rąsię jak do modlitwy)
Jakbym swojego m. widziała.
A trawnika ci u mnie dostatek.
Ale na razie nie protestuję.
Chociaż jak chodzę po wątkach i widzę coraz to nowe rabaty, to mnie tez zaczyna skręcać
Melduje, że kilkanaście się ukorzenilo, jedna nawet pięknie już zakwitła. Kilka zmarnowałam,bo mnie podkusiło "natychmiast" wsadzić do większej doniczki. Nie wiem po co ukorzeniam, M zwariował i wciąż dokupuje nowe. On z tych niecierpliwych.
Ukorzeniona Wildeve
Mój podobnie Tess i jeszcze twierdzi, że nie ma gdzie grać w piłkę z młodym ja zawsze mówię, że orlik jest 300m od nas
I celowo przy trawniku nic nie robię poza kancikami. Liczę na to, że ujrzy, że coraz gorzej wygląda i będzie ochoczo go okrawał kosztem rabat
Mój broni, bo jest przekonany, że z trawnikiem jest... mało roboty (Sic!)
Nie wie, skąd to jego przekonanie, bo nic przy trawniku nie robi. Nawet kosić mu nie pozwalam, bo z prędkości kosi nie tylko trawę.
Choć pewnie właśnie i mój eM zalicza się do grona "broniących trawnika" tylko argumenty ma do bani No bo jakie może mieć? Dzieci małych nie ma, w gałę nikt nie harata, do posiedzenia jest altana.