Zbyszku widziałam Twój wpis już wczoraj, ale coś nie miałam możliwości odpowiedzi- strona się reperowała.
Czarny bez pewnie już szpaki objadły, bo i u mnie już ostatki znalazłam, Ale może Tobie się uda?
Jak Twoi młodzi pomocnicy? Młoda to już działała z dziadkiem w ogrodzie, a "sadzeniak"? Jakoś przez te moje awarie sprzętu umknęły mi jego narodziny.
Dużo zdrówka dla Was wszystkich.
Ps. Jak nie znajdziesz czarnego bzu, może być i dzika róża.