Kulki berberysowe na fotkach wcześniej nie są już czerwone , ostro je przycięłam. I z daleka werbena w całej krasie. Mam werbenę, nie mam lawendy została pożarata przez patagonkę...
Tu wreszcie widać Buchanani, którą przycięłam bo po zakwitnięciu masakrycznie się pokładała. Z daleka nadal jej nie widac. Wiosną będę ją odmładzać
Aniu, ja je zbieram codziennie od końca maja. Co wieczór mam ich od 20 do 60! Co daje w sumie średnio 1200 osobników! Teraz to nawet w dzień wyłażą i wspinają się po elewacji. Chyba w ramach treningu, bo na budynku nie mam roślin.
U mnie mimo upałów nastąpiły drobne zmiany.
Tutaj miskant poszedł bliżej ambrowca i między nim a kulkami posadziłam Red Barona.
W tym miejscu wyprostowałam żurawki i dosadziłam słabo widoczną różę ,pierwszą w moim ogródku i w dodatku jako prezent od Ani/czereśniowapomadka/ z "Jestem sobie ogrodniczka hop sa,sa" kiedy spotkałyśmy się u mnie
Wymiatasz Olu z tymi hortensjami, oj wymiatasz.
I to w pierwszym roku po posadzeniu.
Tak trzymaj!
Sama przekonałaś się jak ważne jest rzemiosło ogrodnicze którego już nikt Ci nie zabierze.
A roślinki w sklepie?
Jeszcze zdążą zagościć w Twoim ogrodzie.
Oczywiście ogrodowych nie może zabraknąć, bo to najżywszy kolor u mnie w tej chwili. Mimo, ze w półcieniu, podlewane codziennie, ale kwiaty poprzypalane miejscami.
Co do hortensji jeszcze - tylko kilka krzaczków ma takie uschnięte kwiatostany, i to nie wszystkie, więc to trochę zastanawiające. W każdym razie tak jak pisalam wcześniej - oberwałam suche, i to tyle na razie. Nie pryskam.