W starym ogrodzie przybywa kolorów, ale najbarwniej zawsze jest w śródziemnomorskim i jego otoczeniu (mówimy ogród środkowy, bo jest pomiędzy pozostałymi ogrodami).
Biedne te moje róże przez ten deszcz dzisiaj też padało deszcz łamie ciężkie kwiaty róż, Eden rose przycupnęła na horti Prim's White
Lugdunum na zwieszone głowy
Stephanin Baronin zu Guttenberg
Novalis
Constanze Mozart
O mączniaku który do Ciebie zawitał czytałam, u mnie na dzień dzisiejszy go nie ma ale znając moje kulawe szczęście to przywędruje.
Chwilami ręce opadają ale co byśmy robiły gdyby nie było tego wszystkiego co trzeba zwalczać, pryskać, plewić? Tak przynajmniej coś się dzieje.
A tak na serio to ten rok jest wyjątkowy pod względem plag. U mnie jest tyle chrabąszczy że oczy chcą powybijać (larw będzie mnogo) Za chwilę pojawią się komary i z wieczornego siedzenia na werandzie też nici.
No ponarzekałam, użaliłam się jest mi lżej.
Widziałaś mamę ostóżkę? kobita do nieba chciała ale się złamała.
Ciągle czasu mało, ale długi dzień swoje robi. Udało się nam prawie opanować ogród! Można więc wreszcie fotografować, bo chwasty nie przeszkadzają
Rośliny szaleją, a że u nas jest chłodniej więc wszystkie kwitną dłużej
Poniżej kilka zdjęć z Bukszpanowego, który po wiosennych przymrozkach i ubiegłorocznej pladze chorób grzybowych wychodzi wreszcie na prostą. Zieleń dominuje, ale wkrótce będzie kolorowo, chociaż tonacja jest tu stonowana - fioletowy, niebieski, różowy i biały to jedyne kolory kwiatów.
Vanilki nad stawem startują. Strasznie rachityczne, nie były odpowiednio przycięte wiosną. Za rok będą ładniejsze Brakuje szałwii i Frosted Curls przed nimi...
Jestem, mam trochę nowych zdjęć, choć cały czas nuda, muszę poszukać bylin kwitnących w tym okresie i dosadzić tu i ówdzie.
Jeżówki tuż, tuż. Stipa beznadziejna ale co tam
Chyba wytnę już kwiatostany żurawek, zasłaniają lawendę.
Mój miskant ma już chyba 4 rok ( sadzonki maciupkie przy zakupie), rosły koło siebie 2 egzemplarze, jeden bardzo chorował więc go przeniosłam koło wejścia do domu dając mu ostatnią szansę ( właściwie to chciałam zasłonić skrzynkę do gazu i w tym czasie nic mi innego nie przychodziło do głowy.) Przeprowadzka okazała się dla niego zbawienna rośnie jak szalony ( ciężka gliniasta ziemia), jego brat jest tak samo gęsty ale dużo niższy( z powodu domieszki kory ?)
Roża pierwsza od góry może Kasia rozpozna, jest cudna i pięknie pachnie, ładnie mi rosną wrzosy i w innym miejscu bardziej nasłonecznionym już zakwita jeden a wrzosy kojarzą się z jesienią