Przyjechaliśmy w środę o 13, odpoczęliśmy może 10 minut... i petarda na działkę

Podzieliłam pracę na 6 dni (dziś był powrót). Do południa robota ciężka , po południu lżejsza.
Pierwszy dzień to wsadzenie 80% roślin które przywiozłam, bez traw.
Dzień drugi - nowa rabata - pas wzdłuż ścieżki który sobie wymarzyłam, z trawami, lilakami i lujami danica. Zrywanie 20 m darni i sadzenie przywiezionego dobra
Po tym maratonie nie ruszałam już nawet palcem - padłam