Jeden szkodnik pojechał do lasu rezerwatu... mąż i wąż w aucie ... brrr ja bym nie pojechała.. jakoś nie lubię żadnych ślizgaczy.
Uratował maż życie naszej ropuszce... jak powiedziałam, że mamy zaskrońca to bacznie obserwował kałużę.. usłyszałam jak mnie woła, wiec aparat w garść i bieg. Znaczy coś się dzieje.. i siedziało.
Ślizgacz zżerał naszą ropuchę!!!!!!
Zaskrońce mają zęby ... widać biały garnitur na foto.. '
Zbój, kłusownik jeden.. moje kumkające ropuszki.....