A teraz wspomniane już wcześniej lilaki.
Są przy samym ogrodzeniu, przy wejściu do domu, przy furtce, czyli front domu. Obok przedogródka.
Są 2 szt. o różnych kolorach. Mają ok. 5,5m wysokości. Są stare, kwiaty mają tylko wysoko, aby zerwać je do bukietu trzeba się wspinać się po drabinie

. Przez to że są wysokie to zacieniają sąsiedztwo

. I do tego maja odrosty

, które widać na zdjęciu.
Rozwiązania wymyśliłam 3:
- przyciąć je od góry na wysokości hedery, niestety krótkotrwałe
- wyciąć je lub podlać randapem, drastyczne i nie bardzo mi się uśmiecha
- lewy zostawić a prawy wyciąć: w lewym, po którym pnie się hedera są ptasie gniazda, byłby do cięcia co 2 lata, ale i kwitnienie miałby co 2 lata. Co wsadzić po prawej stronie? Rozważam lilaka Mayera, lub coś co kwitnie w innym terminie, ma do 3m wysokości, nie ma odrostów korzeniowych, toleruje gliniastą glebę i półcień ( od wschodu lilak, od południa jarząb), czyli słońce tylko od zachodu.
Macie takie duże doświadczenie, doradźcie mi coś proszę.