Po przeczytaniu wątku Polinki postanowiłam aktywnie przystąpić do ekologicznej uprawy ogrodu. W zeszłym roku pod koniec sezonu stosowałam opryski OW. Chyba za późno, bo róże miały czarną plamistość. Wykorzystywałam przez cały sezon gnojówki z mniszka, pokrzywy i skrzypu. Rośliny ładnie przyrastały, dobrze przezimowały. W tym sezonie poszerzę zakres wykorzystywanych naturalnych środków ochrony o roztwór tymolowy i herbatkę tymiankowo-oreganową. Wczorajszy wieczór spędziłam na kompletowaniu zamówień w sklepach internetowych. Zamówiłam tymol, olejek rozmarynowy, kredę malarską, proponian wapnia i miarki ml. Dokupić muszę 1/2 czystej i 200 ml spirytusu i będę działać. Pokrzywy i wrotycz już rosną. Podczas weekendu nastawię gnojówki. Długo się będą robiły, bo temperatura jest mało sprzyjająca.
Dzisiaj robiłam korekty na rabacie frontowej. Wysadziłam stamtąd jukki (poszły do ludzi). Denerwował mnie ich niechlujny wygląd po przyrostach i konieczność częstego wykopywania i dzielenia. Zrobiłam tam żywopłocik z trzmieliny Galiety , dosadziłam kolumnowego cisa i drugiego na cięcie w kulkę i 3 mikroskopijne bukszpany, które kiedyś tam mają być formą kulistą. W puste miejsca wsadziłam turzycę ID. Troszkę się wizualnie uporządkowało, ale tylko troszkę, bo chyba nie jestem ogrodnikiem wielbiącym uporządkowane nasadzenia.
Basiu czekamy na ocieplenie. Też będę robił miksturę (pokrzywy+wrotycz).
Aniu szafirki rosną na skraju rabaty z różami. Z cebulowymi (krokusy, tulipany, hiacynty) po przekwitnięciu czekam aż liście zżółkną i wtedy usuwam. Natomiast z szafirkami robię wyjątek. Rabata różana okropnie by wyglądała z tymi liśćmi. Jak przekwitną - ścinam nożycami równo z ziemią i szlus. One mają wielką ochotę do emigracji i aneksji nowych terenów. Za chwilę by były na całej rabatce. Kępy które zawędrowały na środek rabaty wykopuję. To bardzo żywotne rośliny i kwitną każdej wiosny. Późną jesienią tak jak i u Ciebie pojawiają się nowe liście i przez zimę czekają na kwitnienie.
Wiuniu, sypalam luski kawy, mialam dostep do fabryki i moj ogrod dostal kilka ton tego zlota
O opuchlakach pisalam i u siebie w starym watku i w watku o opuchlakach, o metodach i ich skutecznosci i o moich spostrzezeniach.
Tak, rzeczywiscie luski kawy pomogly mi w walce z opuchlakami ale walcze tutaj tylko ja i naturalna koleja rzeczy jest, ze przyjda do mnie nastepne, od sasiadow.
Najskuteczniejsze sa nicienie, tujon i wrotycz. Reszta to tylko dodatki.
Napisz proszę jak Ci się sprawdził Biomass sugar. Stosowałam już niecienie (skuteczne ale drogie), podlewam wrotyczem (dziś pierwszy raz w tym sezonie), a w zeszłym roku zebrałam ręcznie z pół tysiąca tego draństwa.
wow wow wow! Trawka śliczna, kolorku zazdroszczę
Muszę ruszyć na łowy pokrzywowe
U mnie mega zimno, wieje że głowę urywa. Ja znowu w pociagu ale dzisiaj zdążyłam poplon posiac
Ala, niestety nic nie doradzę U mnie wrotycz się sprawdził ale nie miałam jakis dużych ilości opuchlaków. Jak wykopywałam żurawki to znalazłam po kilka sztuk w każdej kępie, może nie zdążyły się rozmnożyć...nie wgłębiałam się w cykl rozwojowy tego dziadostwa...a próbowałaś nicieni? Dziewczyny piszą, ze trochę pomagają.
A ja cały ubiegły rok lałam gnojówkę z wrotyczu i co? dzisiaj kolejne krewety wykopane z ziemi fufu
M. poukładał na podkładce kwiatowej żebym zobaczyła ile wykopał
Dorodne, tłuste, ohydne !!
Iwonko, opuchlaki zauwazyłam na początku zeszłego sezonu w żurawkach. Wszystkie żurawki wyrzuciałam i kupiłam suszony wrotycz. I teraz nie pamiętam jak go stosowałam na początku Pamiętam, że gotowałam ten wrotycz w wielkim garze, czyli musiałam korzystać z przepisu na wywar. Póżniej jak już był świeży wrotycz to robiłam gnojówkę i w rozcieńczeniu 1:10 podlewałam ziemię tam gdzie miałam żurawki i w pobliżu. Pożniej do każdej gnojówki dodawłam też profilaktycznie wrotycz.
Kopiemy - znaczy się pan M, kopie pod nową rabatę i tłuściutkie krewety wyciąga
Co za chol....two, jak to zwalczyć. Całe lato w ub. roku lany był wrotycz - i nic
O kurcze Dziękuję za odpowiedź
Ręcznie je wybrałam w niedzielę.
Dursban ma chociaż w miarę przyzwoitą cenę.
Czytałam, że walka jest bardzo trudna bo one mają rożną fazę rozwoju.
Na jednym ze slajdów widziałam, że jaja są składane w maju, czerwcu i lipcu a u mnie są jaj teraz w marcu.
Walka z wiatrakami... stosowałam nicienie, dursban , tępiłam ręcznie ...coś to populacje zmniejsza, ale nie likwiduje.. wrotycz też lałam, ale po tym to różnicy żadnej nie widziałam.
Najmniej było po dursbanie, i po nicieniach ale tych "ciepłych" larvanem, bo te co można stosować na zimno, to efekt był mizerny.