Za Waszym przykładem poszłam się poszwędać. Wydawało mi się, że u mnie wszystko śpi, więc miłam małe radości, bo coś zielonego z ziemi już wyłazi Ścięłam seslerie jesienne, śmiałki, strzęplice sine i jedną turzycę i kilka suchelców po werbenach.
Zaskoczyła mnie ostnica olbrzymia. Prawie całkiem zielona
Czuby widać krokusikom, kilku tulipanom EE (zaskoczenie) i Little Beauty
Rodzinne przepisy kulinarne są jedną z najpiękniejszych pamiątek.
A propos przepisów, to przypomniał mi się felieton Alana Titchmarsha ze styczniowego numeru GW. Alan zastanawiał się nad tym, co ogrodnik powinien jeść na śniadanie, aby mieć siły do ciężkich prac ogrodowych. Wykluczył tradycyjny angielski zestaw, czyli jajka sadzone, plasterek boczku, kiełbaski, pomidory i kaszankę. Pełny brzuch uniemożliwiałby schylanie się bez stękania.
Po śniadaniu rzadko pracuję w ogrodzie. Najczęściej do prac ogrodowych wyruszam wczesnym popołudniem. Ostatnimi czasy lubię mieć pod ręką ten zestaw:
Przygotowanie dwóch porcji zajmuje ok. kwadransa. Placuszki mogą być na bazie różnych mąk: żytniej, orkiszowej, kukurydzianej, kokosowej, owsianej. Znakomicie smakują z owocami.
W środku talerzyka są słynne kulki mocy. Ich bazą są daktyle, mąka kokosowa i płatki owsiane. Można dodać wymiennie orzechy włoskie, orzechy nerkowca, pestki dyni lub słonecznika. Otoczkę też można zmieniać. Wykorzystałam świeżo utarte kakao, ale mogą też być wiórki kokosowe lub sezam. Smakuje to wszystko wybornie, a na brak energii nie można narzekać.
A co Wy lubicie podjadać przed i w trakcie prac ogrodowych?
Przyjechały moje śś, są mniejsze niż Wioli 110-130cm ale nie było już tych najwyższych z więcej niż jednym pniem jestem zadowolona bo ładne są
Mąż był przy rozpakowaniu a ja się zachwycam jak dobrze spakowane i jakie ładne, a On patrzy na mnie i się dziwi, że się patykami zachwycam bardziej niż butami, które też przyszły dzisiaj przyznam że buty też ładne
a to kupiona jesienią, jeszcze nie miałam okazji widzieć ich z liśćmi
Ciemierniki częściowo proszą się już o czyszczenie (tego co przekwitło i zostało zmrożone), częściowo kwitną w najlepsze, ale większość kolorowych nadal w pąkach.
W łączce trawiastej znalazłam mnóstwo siewek zeszłorocznych jednorodnych, dominuje kąkol(tak mi się wydaje). Za dużo nie będę musiała dosadzać w tym roku.
Cebulowe trochę zwariowały. Krokusów właściwie nie widać, za to spora część hiacyntów już zapączkowana, a jeden szalony pokazał kolor(marny, ale jednak ).
Na koniec największa niespodzianka - wyjątkowo wyrywny tulipan.
Zapowiadali u mnie deszcze od rana, ale na razie tylko na chwilę mżawka się pojawiła. Zrobiłam rundkę w poszukiwaniu ranników. Tak jak podejrzewałam... ani widu ani słychu...
Znalazłam za to inne "odznaki"(jak kiedyś mawiały nasze nieletnie) zbiżającej się wiosny. Derenie jadalne pokazują kolor, kalina cały czas też, chociaż widać, że lekko zmaltretował jej kwiaty ostatni przymrozek. Czy Wasze budleje wyglądają podobnie? Jakby zima już ich nie dotyczyła. Przebiśniegi powoli zaczynają, chociaż zwyklaki jeszcze bardzo nieśmiało.
Dziewczyny, plany i pomysły będą po weekendzie. Dziękuję za Wasze sugestie i pomysły. Prawda taka: miejsca mało, ciasno. Główkowania trzeba.
Magaro, Twój mąż pisze równie cudownie!!! Para Pisarzy! Dziękuję Wam (Tobie szczególnie, bo męczyłaś biedaka przez całą zimę i nawet w gorączce nie odpuściłaś) i będę jeszcze nie raz dziękowała! Elaborat wydrukuję i oprawię, to nie żart!
Dziewczyny, wrzucam też zdjęcie z Grat Dixter. Zauroczyło mnie rano. Jeśli nie masz pomysłu, przejdź przez tajemne przejście i rozejrzyj się nie pozostawaj w miejscu, bo nic więcej nie zobaczysz
Więc: Avanti przy Chianti! Dobrego weekendu!