A ja zrezygnowałam jakiś czas temu z dużego stołu.
W moim komunistycznym bliźniaku salon ma tylko 30 metrów. Niemal głównym meblem był tu przez dzięsięciolecia stół z ośmioma krzesłami (na szczytach fotelowe, z poręczami)
Rozkładał się na 3,20 m, przed rozłożeniem miał chyba 2,20 m.
Wywaliłam. Uznałam, że to bezsensowana strata przestrzeni. Imprezy tak duże, by ze stołu w rozłożonej formie korzystać odbywają się u mnie 4 razy do roku, czasem częściej. Poza tym był za duży na codzień, a na imprezy rodzinne zaczął być za mały (dzieci mojego rodzeństwa przychodzą już z małożnkami).
Mam teraz w salonie mały stolik który można rozłożyć na osiem osób.
A na imprezy eM zrobił mi dwa stoły składane Łatwo przechowywać, mało miejsca zajmują. Krzesła na imprezy też mam składane, jakby się ktoś pytał.
Wzdłuż płotu na całej długości są posadzone iglaki. Spróbuję ująć całą rabatę
Ona nie jest dużo powyginana.
Rabatki małe nie będą dochodziły, bo kończy się rabata i zaczyna się drugi garaż (kawałek widać na zdjęciu)
kurcze nie wyrabiam z robotą...inna sprawa, że początek roku to jakaś masakra...sprawozdawczość...uwielbiam to...każdy chce się pokaz i przedstawić swoje osiągniecia....szok...ratuuunnnnkkkuuu
Kasiu, zwiedzam Twój ogród strona po stronie i zachwycam się coraz bardziej.
Aktualnie jestem na 244 stronie, gdzie odkryłam, że przed szpalerem limek (ile ich jest? 40???) masz liliowce. Super połączenie, nigdy bym na nie nie wpadła.