Azalię przykryłam, to nie jest roseum, nie wiem jak się nazywa ale jest srasznie długo i dobrze zimuje i nie jest na słońcu,
To jest roseum przynajmniej tak było napisane na etykiecie
Mam coraz większe przeczucie, że ten rok będzie dobry Dzisiaj wszytsko się udało i koniec nauki na jak najdłużej, tylko dokończyć prace i obronić się pozostało
Jak się ciesze, że się udało zostawiam jeden z ulubionych 'pociesznych' kawałków
Dzisiaj, jezeli pozwolicie...
Varadero, to miejsce, w którym nocowałam, plazowałam i odpoczywałam - czyli moja baza wypadowa ...
Do hotelu przyjechałam 22.12. i uderzył mnie taki widok.... nie tego spodziewałam się
popatrzcie co widać za oknem...
opanować emocje, skoncentrować się, zobaczyć spokojnie ogród hmm i zobaczyć od kuchni nagranie, posłuchać na słuchawkach dźwięku, potrzymać kamerę ponad 20 kg, na gadanie z Rysiem nie było czasu za to był czas na pogaduchy z Panią Anią Słomczyńską producentem programu
no to wspomnienia
w czasie nagrania u Rysia, 17 maja 2013
był upał i skwar a Ci panowie zwłaszcza Pan kamerzysta z tą kamerką spędził prawie cały dzień w 2 ogrodach
tu było pierwsze nagranie uff ale clematis piękny trzeba przyznać a jest 17 maja
oprócz clematisa główną rolę wówczas grały te azalie
Aniu Twoj powojnik to cudo A z ta latarenka tak romantycznie i nastrojowo Lubie taki kolor w ogrodzie A nie mial juz pąkow Twoj powojnik? Bo u mnie wszystkie Obawiam sie, ze za mocny mroz teraz bedzie dla nich no i jeszcze slyszalam, ze w lutym maja byc mrozy -35C, oby NIE Rozpieszczala nas ta zima no i teraz cięzko do tego zimna sie przyzwyczaic. Byle do wiosny, ciepełka i słoneczka Pozdrawiam Cie serdecznie Aniu
Ale piekny szczygieł 2 dni u mnie było mało ptaków, może przez mróz ale dzisiaj od świtu dosłownie atak na karmniki, było wszystkich pełno a Kraani odpowiem, że w tamta zimę cały czas moje ptaszki dostawały orzechy włoskie, w worku rozwalałam orzechy młotkiem i wrzucałam je na blachy do pieczenia, jadły aż im ogonki do góry podskakiwały pozdrawiam Bogdziu
Odpoczęłam trochę, przemyślałam, popatrzyłam, wypunktowałam za i przeciw...
i dochodzę do podobnej konkluzji, że surowy minimalizm nijak się ma do tego domu, ogrodzenia (na które nota bene nie mogę patrzeć), ogrodu, oczka wodnego, roślin które już mam, chociaż to jakieś pojedyncze egzemplarze, ale są! No i te linie pokręcone. A, jeszcze piękna szklarenka do tego... i szopa paskudna
Poza tym styl ten jest sprzeczny z moją naturą, nie lubię surowej, chłodnej nowoczesności, zawsze otaczałam się rzeczami z duszą.
Minimalistyczne ogrody bardzo mi się podobają, ale u siebie chciałabym ocieplić jej surowość trawami, różami- dla moich rodziców, którzy ją uwielbiają , limkami, lawendą, Rh, hostami, które już u rosną, werbena i może jeszcze coś Jak w starych angielskich ogrodach...aczkolwiek bez aż takich szaleństw rabatowo-bylinowych
Czyli to już nie jest minimalizm??!
Może ja mylę pojęcia???
Przedogródek natomiast, naprawdę skromny,
Jeszcze raz bardzo Ci dziękuje za Twoje uwagi,
No i cóż...biorę się za kreślenie planów
Czasu coraz mniej, chociaż zima póki co OKRUTNA!!!
Nasz jest tylko ten mały lasek działka graniczy wlasnie z tym duzym lasem a te młode sosny wysiały sie same i juz tak urosły jak sie przestało uprawiac pole to tak około 20 lat a to nasze zbiory własnie z tego młodniaka -