Hej Agatko,ja od zawsze lubię wiklinę ,może dlatego,że jak byłam mała mieszkaliśmy u dziadków ,i ten mój ulubiony dziadek wyplatał wiklinowe koszyczki .Fajnie,że Ci się spodobało .
Klimacik jako taki ,jeszcze mi daleko ,choinka jeszcze na strychu ,dzisiaj zrobiłam zakupy większe w markecie ,produkty na ciasta ,część potraw wigilijnych ,bo wieczerza będzie u mnie na 10 osób.
Zrobiłam też pierogi ruskie .
Dzieciaki ,bardziej niż ja odczuwają ,bo są po wigiliach klasowych ,córa najbardziej ,bo wczoraj była na nartach ze szkoły w Białce i teraz liczy na to,że u nas też się zabieli ,bo u na tak buro a tam tak bajkowo.pozdrawiam
Tak sie składa, że zazwyczaj marudze, ale jak tu być w dobrym nastroju gdy na tydzień przed świętami łapie się grype żołądkową i nigdzie się ruszyć nie można, a sił brak na większe prace...
Jeszcze na dodatek ominęło mnie już drugie seminarium i jestem w ...... lesie, a następna okazja na spotkanie z promotorem dopiero 9 stycznia. Prezentów wszystkich nie mam i już raczej mieć nie będę... ehh koniec mojego zrzędzenia.
W lepszych chwilach przynajmniej pomogłem przy pieczeniu ciastek, których w tym roku stanowczo za dużo, 5 rodzajów po kilka blach z każdego
Popełniłem jeszcze dwa wianki dla siostry i powiesiłem bombeczki w pokoju, na więcej już nie dam rady w przed tymi świętami.