2 lata na forum w skrócie.. skrót będzie trwał 3 dni...
13 stycznie zalogowałam sie, bo szukałam pomysłu na zagospodarowanie ogniska.. pomysłu dalej nie mam ale pozostała cześć ogrodu przeszła metamorfozę.. pomijam spotkania grupowe i indywidualne które były po drodze, pomijam przyjaźnie które sie nawiązały.. Przyjaźnie wartościowe i nie tylko na czas forum... skupię sie tylko na sprawach ogrodowych...
Zawsze marzyłam o różanecznikach, ale z powodu mojej gliny miały mnie w nosie. Wizyta na Rododendronowym mi uzmysłowiła, że można sie postarać i mieć te piękne krzewy... a te co mam spróbować reanimować.. zaryzykowałam i zorganizowałam zakup odpornych rh.. Pokłon w stronę Bogdzi.. Guru różaneczników.. królowa rodanowodorowa..
Zakupiłam sporo rh.. te co miałam przesadziłam.. tak było...
Poszerzyłam rabatę i posadziłam na podwyższeniu rh.. nie tylko tu., bo i za katalpą i jodłami zrobiłam
rabaty.. Włączyłam klony w rabatę i posadziłam rh.....
Jagódko idź do sklepu ogrodniczego i kup z 2 kg wapna ogrodniczego. To jest niby specjalne do bielenia drzew. Ale jak dawniej u nas był tylko ocet na półkach to często bieliłem zwykłym wapnem gaszonym które mi zostało po budowie domu albo takim z worka ( w proszku). Dajesz to wapno do wiaderka i wlewasz wody. Mieszasz patykiem tak aby zrobiła się zawiesina o konsystencji farby do malowania ścian.
Bierzesz w rączkę pędzel duży lub szczotkę taką do malowania i raz koło razu malujesz korę do wysokości rozgałęzienia pierwszych konarów. Miej przy sobie patyk do mieszania bo wapno lubi osiadać i na wierchu będzie sama woda. Maluj dokładnie aby wapno doszło we wszystkie zakamarki kory.
I tak podśpiewując sobie lu gwiżdżąc idziesz od drzewka do drzewka czyniąc to samo.
Powodzenia i pozdrawiam serdecznie.
Irenko nie krępuj się i pisz. A Bari jest u nas 3 rok po tym jak został znaleziony w lesie (porzucony przez złych ludzi). Do tej pory trauma mu nie przeszła do końca. Obchodzimy się z nim jak z jajkiem i myślę że jest na dobrej drodze aby o przeszłości zapomnieć.
A to ta która uratowała mu życie.
Zdjęcie 2010 wrzesień
Taką czapkę z kitkami na stole w karczmie widziałam,ale Ciebie w niej to nie ,mimo iż byłam wcześniej niż Ania
Jesteś nie do poznania w niej . Nawet gdybym w ciebie wjechała na stoku , szybkie sorrki i finito
Nawet by mi do palicy nie przyszło że to nasza Gierczusia Albo to te bryle...
Czy Ty chciałaś być incognito ?
Ta górka to miejsce szykowane pod jeżówki, posadziłam je na pewno po 15 maja
Tutaj w końcówce lipca
koniec sierpnia/początek września zbierają się do kwitnienia
wrzesień - kwitną
Pszczelarnia ma sporą wiedzę, ale chyba więcej wie o starych odmianach. Pytaj, na pewno powie co wie.
Dlaczego ja Cię ze Śląskiem kojarzę, nie wiem...
To moje wybory z ub. jesieni
O, wiem. Jabłoń Witos jest atrakcyjna. Plonuje co roku, ma duże owoce i bardzo soczyste, ale miąższ z czasem mięknie. Nie wiem czy lubisz twarde czy miękkie jabłka. Ale to jedna z najatrakcyjniejszych u nas. Reszcie opornie idzie.
Dzięki Aniu . Mam ulubioną fotografkę ptaków nazywa sie Ula Frydrych. Ty jesteś moją ulubiona fotografką róż , cudnie Ci wychodzą , zawsze są takie romantyczne. Dziekuje serdecznie.
Widzisz Basiu, a ja za rok to bym tonę hiacyntów kupiła
bo one są cudne
Bociusiu, to mnie rozbawiłaś z tym futrem
lubię te ogrodowiskowe hasła, są niepowtarzalne
Tak Danusiu,
czasem trzeba pomyśleć też o sobie
Bogdziu- ten tydzień jest wspaniały w pełnym słowa tego znaczeniu
Irenko, nie uwierzyłabyś...
po basenie fajnie jest
a ogród mam w głowie non stop- to jakaś choroba
a właściwie to już nie jeden tylko 3- i z tym mogę nie wyrobić
Super, ale na ten tydzień też nie narzekam.
Popsute autko już naprawione
więc moja dyspozycyjność pełna
Alinko, normalne masakra tej zimy,
ale każda zima to dla ogrodników jakaś masakra,
bo albo za mało śniegu, albo za dużo mrozu, albo za ciepło..
normalne nie można nam dogodzić.
Elu, nie mów....nawet nie wypowiadaj słowa że zakwitną!