Jeśli nie chcesz żeby nasionka wysiały się do doniczki z inna odmianą to wtedy zabezpiecz nasiennik woreczkiem strunowym.
Moja pierwsza krzyżówka ( o ile natura mnie wcześniej nie ubiegła)
Wysiewane końcem września.Powschodziły dość szybko - myślę, że w przeciągu 2 tygodni.
Wysiałam cały nasiennik do opakowania o wym. 15x15cm bo nie spodziewałam się takich licznych wschodów.
2 listopada wyglądało to tak:
Więc zabrałam się za pikowanie. W pojemnik o tych samych wymiarach 6 rzędów po 5 siewek.
Mariola, perowskią mam od 2008 roku, przesadzana kilka razy, bo ciągle była nie tam gdzie się mieści czy pasuje I żyje... jeszcze żadna mi nigdy nie wypadła. A ta na foto w tym roku też była przesadzana, bo robiłam rabatę tam gdzie szklarnia, rok temu, bo sadziłam rododendrony, 3 lata temu, bo poszerzałam rabatę, a wcześniej bo mi sie nie mieściła tam gdzie była... U mnie flanka na flankę ..
I od początku rośnie w bardziej kwaśnym środowisku, bo w 2008 roku posadziłam na wrzosowisko i rosła tam do 2010 roku.. potem 2 lata w odczynie obojętnym.. i teraz znów ma kwaśniej.. Ale chyba dla niej nie robi to kompletnie żadnej różnicy
A to tegoroczne siewki. nie upilnowałam i sobie rośnie ..
Edit. Stwierdziłam, że nigdy nie czytałam u uprawie perowskiej... i postanowiłam się doszkolić.. http://zojalitwin.wordpress.com/2011/10/19/perowskia-lobodolistna/ odbiega od moich doświadczeń, ale warto przeczytać Ja robię to "mimo woli" .. jednak zasadowa ....dostanie w takim razie skorupek jajecznych hmm... chociaż mojej nic nie brakuje do urody
Jedno pewne, warto ją ciąć, bo sie wtedy tak nie pokłada
U mnie kwitnie od początku lipca do prawie końca września. Sprawdziłam na foto Mogę udokumentować ....
I kupiłam te dwie inne odmiany, ”Blue Spire” - posadziłam z różami, i pierwszą zimę bez nawet kory przeżyła.. a w tym roku kupiłam ”Little Spire” ..bo niższa I chyba kwiaty ma większe..
Karola moje carexy chyba okryję, zaszkodzić nie zaszkodzę , a będzie większa pewność że przezimują.
Dziś pospcerowałam po ogrodzie, moje spostrzeżenia :jeden z ciemierników kwitnie. hortensja ogrodowa ma młode listki (ok1,5 cm), i jeden z klonów ma pąki .
fajna wiosna tej jesieni
W calutkim domu " pachnie " mi wrotyczem .... A preparat przyjął na malutkim ogniu kolor ścieku... Pojemnika o dziwo nie wysadziło .... Mam nadzieję ,że ta katorga na coś się przyda...
Zabrałam sie za preparat wrotyczowy... To wcale nie jest taka łatwa sprawa ( organizacyjnie )... 1/2 kg zielonych części roślin razem z kwiatami i do tego 10 l wody... Już nie miałam tego gdzie pomieścić , to moczyłam przez dobą w wymytym dokładnie wiadrze do mycia podłóg ( drugie wiadro zamieszkuje lilia Bogdzi )... Ale jak tu teraz to zagotować ?????? Metalowy garnek byc absolutnie nie powinien....
Biożeszzz, przecieź ja nawet nie mam takowego naczynia .... .., zdecudowałam się na skorzystanie naczynia od kombiwaru... Mam nadzieję ,że mi to nie wybuchnie , albo nie pęknie i cały wrotycz będzie pływał po kuchni... Pal sześć to naczynie i ten bałagan... Aleeeee ten " zapachhhhh ".....
Wczoraj podjęłam decyzję, że jednak klon i rabatę z frontu otoczę kostką, łatwiej kosić .. mogłabym założyć opaskę , ale przy koszeniu rozwala sie kora, kancików robić nie będę.. bo nie mam na to czasu..
Będzie kostka tak jak na reszcie ogrodu.. Wygrały względy praktyczne
To przymiarka dopiero... tylko pół jednej rabaty wczoraj zrobiłam.. i to po ciemku, wiec jakość fatalna ..
Rośnie jak reszta bylin, nie dokarmiam, nie podlewam (chyba, że coś od sąsiadów sie dostanie), wysiewa się (ale wiosną pielę) , wiosną też patrzę dokąd przemarzła i przycinam. Przycinam póxno, bo też i póxno rusza.. czasami się wydaje, że nic z niej, a ruszy Jak była taka sroga zima i bez śneigu to umarzła do korzenia, a po ostatniej wysoko była żywa. Jedynie co to mam wykorowane rabaty, ale tak oszczędnie Acha i usypana leciutka górka by nadmiar wody spływał, bo u mnie glina Ale mam na rabatach zwykłych i też rośnie