Sylwio, żywopłot z róży pomarszczonej ma ok. dziesięć lat i jestem z niego bardzo zadowolona, bo wcześnie na wiosnę się zieleni, zakwita już od drugiej połowy maja masą kwiatów, w dodatku pachnących, potem są jednocześnie i owoce i kwiaty, z których mamy pożytek i my i później ptaki.
Sadziłam po jednej sadzonce w odległościach co 60-70 cm, w jednym rzędzie.
Róża rugosa rośnie na własnym korzeniach i rozrasta się rozłogami, więc szybko uzyskuje się efekt. Ale trzeba uważać i nie sadzić za blisko innych roślin, bo różę trudno opanować. U mnie rośnie w odległości metra od okrągłej rabaty dla której jest tłem, a rabata oddzielona jest kostką na fundamencie.
Zimą żywopłot oczywiście traci liście, ale dość długo utrzymują się czerwone duże owoce, chyba że zjedzą je ptaki. Nie ma mowy żeby formować go "pod linijkę", może być tylko żywopłotem swobodnym, nieformalnym.
Wygrzebałam Ci takie zdjęcia z kwietnia, czerwca, listopada i zimy, widać żywopłot, a przy okazji można się dzisiaj schłodzić:
Bogdziu pozdrawiam w niedzielny dzionek taki w sam raz do wypoczynku, nie za gorąco
pewnie teraz masz czas na słuchanie radia, może czytasz e-buki?
miałyśmy spotkać się w Kubusiowie...ot życie
Zdania o jeżówkach nie zmienię.. bez nich ogród teraz byłby do niczego
A to drugie tłoczenie i tyle na dziś fotek.. przekroczyłam i tak limit dobrego wychowania.
Drugie tłoczenie jest dobre tylko do leju..ale nie do róż.. wole pierwsze...
Iza dlatego doceniam to co mam..... a doskonałość jest pojęciem bardzo względnym I to tylko kwestia gustu...... w metamorfozach obejrzałam finezyjnie zrobione rabaty...szczękościsku dostałam, ale podziwiam pracowitość.... a jak za 2 lata dalej tak będzie to wpadnę w zachwyt U mnie po 3 miesiącach z misternych wzorków była by misterna sieczka
A teraz wrzoski.. te są cudne.... pączkowe... niedługo będą boskie
Wicka spróbuję jesienią przenieść w nowe miejsce... trochę mi go żal
Mam wszytko za gęsto i taki misz-masz.. próbuję doprowadzić do ładu to moje szaleństwo... i obawiam się, że zamiast lepiej będzie gorzej
Zapraszam. może kiedy CI Rzeszów będzie po drodze... i zrozumiesz dlaczego muszę robić ciągłe eksmisje
Doskonałości u mnie nie było nie będzie.. nie ten charakter
To było piękne, ale grzyb i zaatakował wrzosy...grrrr czarna plamistość różę.. grrr
No dobra i na zakończenie mam jeszcze jedna historię - z jagodnikiem.
ROK 2003 Kasieńka i jej pomidorki
ROK 2004 Z cegieł po budowie kombinuje rabatki w kształcie romba, doprowadzam do normalnego stanu zapuszczone stare porzeczki, powstaje studnia do której odprowadzamy wogdę z rynien
ROK 2006 Sadzę borówki amerykańskie, poziomki i truskawki, z tyłu posadziłam róże pnace
ROK 2007 Pierwsze kwitnienie róż i pierwsze zbiory jagódek
ROK 2008 (z tyłu) Studnia obsadzona, magnolia i jabłonka coraz większe
Gierczuś.. zabieraj mi tę szczękę z podłogi..... bo mnie straszy........ i chyba pojadę niedługo do Katowic..... a ja ty bliziutko.. to szczęk mogę odwieźć..