Wygooglowałam sobie tą różę i widzę, że jest to dość niska róża a moja wygląda tak:
Nie potrafię dopasować tej róży i pozostałych do konkretnych nazw. Każda fioletowa, czy też niebieska jak to się chyba fachowo nazywa, mi do niej pasuje
Dokończyłam pielenie rabaty wzdłuż ogrodzenia więc wreszcie moje róże odetchną. Straszna robota ze względu na to, że wszystko przerośnięte było perzem. Myślałam, że złamię widły i łopatę na kępie irysów syberyjskich połączonych na śmierć i życie z kłączami perzu
Na szczęście udało się. Teraz będzie już tylko lepiej
Róże miniaturki.... ha, ha, ha... jak przekwitną to chyba je zetnę niżej.. co prawda potarzaja kwitnienie, ale urosły wielkie i coś je dopadło Słabo je widać, ale czosnki w pierwszym planie..
Wczoraj cały ogród został wieczorem opryskany ortusem i na grzyby
Witam, chcialem dobrze a wyszlo jak zawsze. Zaraz po pierwszym koszeniu nowego trawnika posypalem go nawozem w granulacie....niestety jak sie okazalo miejscami za obficie:
Powstaly wypalone placki trawy. Jak z tym postepowac? Przegrabilem i przeplukalem woda i teraz nie wiem co dalej.
Teraz króluje u mnie wiciokrzew Serotina.. miałam go wyeksmitować, ale jednak musi sie zostać.. grzech taki okaz wyrzucić. nie bardzo jednak mam pomysł gdzie go podsadzić.. ale zostawienie wiciokrzewa oznacza, że rabatki Danusi nie będzie.... muszę zimą zawrócić głowę Danusi jeszcze raz.. co by tu zrobić aby go zostawić...
Wczoraj....
Dziś.. w pełnym słońcu wiec jakość fatalna, ale widać jaki on wielki..... i ile kwiatów.. i tak co roku..
Marzenka - też wierny gościu ....
Nie raz narzekam, że brak mi całego oświetlenia ogrodu, ale mam czołówkę
Zdecydowanie brakuje sportu.... ale sport bym miała w ogrodzie, ale niestety pracę mam siedzącą i nic na to nie poradzę, po wczorajszych wyczynach boli mnie każdy staw i mięsień....
Za to wczoraj przyjachał S. z Anią i pomogli rozstawić balię. .będzie sport w ogrodzie dodatkowy... tylko pytanie kiedy????? Tym sposobem z powrotem powiększyłam liczbę puntów wodnych. Ozdoba ogrodu to żadna.. ale co zrobić....
Rozmach przeraża mię nieco; pomidory wymykają się wszelkim ograniczeniom wzrostu!
W gruncie rzeczy myślę o sobie jako o osobie pogodnej i wesołej (nieco skłonnej do żartu). Podoba mi się też dowcip i dystans do poczynań ogrodowych (własny przede wszystkim; u innych też to stawiam na pierwszym miejscu).
A teraz pora na mało zdystansowaną relację ogrodową (raczej raz na tydzień jak widać - to jest częstotliwość z jaką gospodaruję na swych włościach). Połowa czerwca to jest ogrodowa bujność w pełnym rozkwicie. Tegoroczne deszcze spowodowały, że staje się nieco zbyt obfita jak rubensowski akt.
Chyba nożyce do strzyżenia będą w najbliższym czasie w użyciu. Deszcze powodują bujny rozrost roślin, ale dla niektórych są szkodliwe. Moje rozchodniki Matrona cierpią na chorobę grzybową.
Kwitną naparstnice. Tu i tam, gdzie się rozsieją tam rosną. Nie przesadzam ich. Z obserwacji wynika, że wtedy wyglądają najpiękniej. Nieprzesadzane, niespecjalnie pielęgnowane rozrastają się w swoim rytmie.
Podobnie dziewanny. Najlepiej rosną w miejscu, które sobie same wybrały.
Jedna z koleżanek forumowiczek pisała, że nie sadzi roślin cebulowych bo nie lubi szpecących, zasychających liści i tego całego ambarasu z wykopywaniem suszeniem sadzenie. Sadzenia raczej sieęnie da uniknąć, ale zamiast wykopywać można rośliny tuż po przekwitnięciu wyrwać i wyrzucić na kompost. Chyba nawet cebulki, szczególnie tulipanów, są raczej jednorazowe, do tego typu postępowania jak najbardziej preparowane. Ale czosnki są również ozdobne po przekwitnięciu. Wystarczy je wsadzić między innymi roślinami. Moje czosnki rosną w grupie krzewów.
Kwitną łubiny grubymi kłosami i żurawki - delikatnie i zwiewnie.