Kto kocha ogrodnictwo i kwiaty, nic nie stoi na przeszkodzie żeby się nimi otoczyć z każdej strony, nawet jeśli wokół ostro działają brygady budowlane.
Niebieskie storczyki co sprzedają w sklepach są sztucznie farbowane.. w łodygę mają wpuszczoną jakąś farbę.. i ponownie kwitną już jako białe.. kupiłam takie 2 razy... i wiem.. potem z forum się o tym dowiedziałam.... I nie ma niebieskich storczyków.. niebieskie Wandy są ...bardziej fioletowe niż niebieskie...
Drodzy Ogrodomaniacy!
Niniejszym otwieram nasz wątek we wspaniałym Ogrodowisku. Cieszę się jak dziecko
Nasz dom to nasze pierwsze własne lokum i pierwszy w życiu własny kawałek zieleni!
Ja i mój mążto blokersi z dziada, pradziada. Wychowaliśmy się w wielkiej płycie i nie licząc kwiatków na parapetach
niczego jeszcze nie uprawialiśmy. Hmm, myślicie, że mamy jakieś szanse???
Przeprowadzka zbiegła się w czasie z narodzinami naszej młodszej córeczki (czerwiec 2012)
więc siłą rzeczy ogród nie otrzymał w poprzednim sezonie tyle uwagi i pracy ile mu się należało
ale już zbieramy siły, energię i zapał na nowy sezon. Mamy nadzieję, że z Waszymi kciukami i wsparciem uda nam się to wszystko jakoś ogarnąć.
Póki co, dzięki Wam dowiedzieliśmy się co to są byliny ... Tak tak, Kochani. Są na świecie ludzie,
którzy pojęcia o ogrodnictwie nie mają Pewnie jeszcze nie raz z rozbawieniem będziecie
czytać o naszych zmaganiach
W wolnej chwili wrzucę plan naszego ogrodu. Narazie zdjęcie z dziś i z lipca.
Toszka-już spróbowałam naprawić ten błąd-tylko nie wiem czy o to chodziło.
Natomiast jeśli chodzi o teściową-nigdy nie powiedziała mi złego słowa,wiem też że była dumna z tego gdy przyjechał ktoś z rodziny i mówił jak tu teraz ładnie,ale wiem też że bardzo bolała nad pieniędzmi wydawanymi na ogródek,więc dla jej dobra oszukiwałam jak mogłam(w ramach zasady co oczy nie widzą,sercu nie żal)a to że była przecena,a że dostałam od koleżanki,albo chowałam zakupy w garażu i sukcesywnie po jednej doniczce cichcem wynosiłam i jak teściowej nie było w domu to sadziłam.
Powiem szczerze że do tej pory zakupy ogrodnicze skrzętnie ukrywam-teściów już nie mam-ale jest mąż i są sąsiedzi.Cytat mojego kochanego męża ,''Marta,wiesz że ja ci tego nie żałuję,ale powiedz mi na litość Boską gdzie ty to wsadzisz.''
Jeśli chodzi o Twoją teściową to radziłabym Ci podejście psychologiczne-a więc dowartościować teściową-
prosić o jej radę,np:a co mama posadziłaby w tym miejscu bo ja nie wiem,a mama ma taki dobry gust i zna się na tym...itp...oczywiście piszę to z przymróżeniem oka.
Danusiu dzięki że zajrzałaś-bardzo przepraszam że trochę nabałaganiłam na forum-postaram się to naprawić,tylko nie wiem czy mi się to uda-córka jest na studniówce a ja dopiero się uczę podstaw komputerowych.
Tak, te zielone warkocze (jak pięknie to ujełaś)to winnobluszcz,który opanował całe moje podwórze-to przez niego wszystko się zaczeło!
A moi teściowie niestety już od paru lat nie żyją(teściowa miała80lat a teść92)-bardzo mi pomogli gdyż wybawili mi 3dzieci -ja mogłam się realizować zawodowo.A gdy zmarli za pieniądze z ubezpieczenia zasadzałam roslinkami jakąś część podwórka na ich cześć.
Ta działka jest na cześć babci Stasi :