Dzisiaj udało mi się odwiedzić kolejny ogrodowiskowy ogród. Poznałyśmy się kilka lat temu na spotkaniu u AnPi i w końcu nadarzyła się okazja, żeby zobaczyć go na żywo.
Zdjęcia robiłam w samo południe, więc światło było wyjątkowo niewdzięczne i mam wrażenie, że nie oddają nawet połowy klimatu tego miejsca.
To ogród, który najlepiej odkrywa się powoli. Za każdym zakrętem jest jakiś kolejny zakamarek, stara cegła, wąska ścieżka prowadząca dalej albo miejsce, które aż prosi się, żeby na chwilę przysiąść. Bardzo lubię takie ogrody, które nie pokazują wszystkiego od razu, tylko zachęcają do spaceru i odkrywania kolejnych fragmentów.
Ogromne wrażenie zrobiło na mnie wykorzystanie starej cegły. Dodaje temu miejscu charakteru i sprawia, że wszystko wygląda bardzo naturalnie, jakby było tam od zawsze.
No i oczywiście warzywnik... Mój wzrok tradycyjnie uciekał właśnie tam. Pokaźny, świetnie utrzymany i od razu było widać, że to nie jest tylko kilka grządek "dla ozdoby", ale prawdziwy, żyjący warzywnik. Pomidorki zacnych już rozmiarów.
Dziękuję za zaproszenie i bardzo miłe spotkanie. Zawsze fajnie jest zobaczyć ogród nie tylko na zdjęciach, ale poczuć jego klimat na żywo.