Mieczyki mnie zaskoczyły, bo spodziewałam się mixu we wszystkich kolorach tęczy, a jak na razie trafiło się tylko eleganckie bordo podobają mi się z hortensjami.
Mam jeszcze 2 takie rozchodniki-giganty
Widziałam Twoje przeznaczenie, więc pewnie już nie będziesz potrzebować
Ale jakby ktoś inny szukał, to jeżówki się polecają
Do Wacława:
Ten na pierwszym zdjęciu wygląda mi na brak wody i za dużo słońca. Podlej go naprawdę obficie i zobacz, co się stanie. Czasem potrafi naprawdę szybko podnieść liście.
W dalszej kolejności podłoże - jeśli nie masz zbyt kwaśnego, to podlewaj go siarczanem magnezu. Można kupić w każdym sklepie, np. ja taki kupuję: https://www.google.com/search?q=Siarczan+magnezu+Ogr%C3%B3d+Start+5kg&sourceid=chrome&ie=UTF-8
Rozpuszczam 100g w 5 litrach i podlewam (5l na roślinę, chyba że jest bardzo mała, to taki roztwór rozlewam na dwie). Robię to raz na miesiąc lub na dwa, zależy jak mi się chce albo jak pamiętam.
Teraz nie, ale gdzieś we wrześniu rozważyłbym żeby go wykopać i wsadzić dobrej ziemi oraz mikoryzę do różaneczników. Mikoryza jest droga, ale starcza na wiele roślin, dajesz ją raz w życiu i ona mocno wzmacnia system korzeniowy. Jeśli nie zdecydujesz się na wymianę ziemi, to mikoryzę można też wsadzić (np. robisz głęboki otwór i wsypujesz). Generalnie różaneczniki mają płytki system korzeniowy, więc nie jest to aż takie męczące. Jednak, jak przy każdym tego typu zabiegu, trzeba uważać.
To ostatnie zdjęcie to częściowo na pewno wina opuchlaka. Tu najlepiej sprawdzi się Mospilan, a przy obecnych temperaturach nic innego nie zadziała. Na pewno nie kupuj tych naturalnie - ekologicznych przeciwko opuchlakom, one nie zadziałają, nie ma się co oszukiwać. (są takie, ale oni nawet szczerze piszą na tych opakowaniach, że "ograniczają rozwój", czy jakoś tak, a więc sam producent przyznaje, że nie zabija to tego szkodnika). Mospilanem potraktuj go dwojako - spryskaj ale też i podlej. Opakowanie 2,5g starcza na 18 litrów, ale możesz "zagęścić" i rozpuścić np. w 10 litrach (mniej to już byłoby za mocne). Te same proporcje zarówno do podlania, jak i do oprysku.
Mospilan zadziała również na wszelkie mszyce i inne podobne, które mogą być pod spodem liści, więc sprawdź liście od spodu i jak będziesz pryskać, to musisz również prysnąć od spodu liści.
Jak minie lato, to trzeba byłoby użyć również jakiegoś roztworu potasu i fosforu, bo one w okresie jesiennym i zimowym mniej potrzebują magnezu. Jest też szkoła, że potas i fosfor należałoby użyć już teraz, kiedy przekwitły i jak zawiązują się nowe pąki na nowy rok i rosną nowe liście. To trzeba próbować i patrzyć.
Generalnie trzeba pamiętać, że rododendrony są wyczulone na przenawożenie, więc nie należałoby ich "zabić" wszystkimi nawozami na raz.
Na pewno psiknąłbym na tego opuchalaka, dał siarczan magnezu, podlałbym solidnie i patrzył.
Pisząc "podlałbym" mam na myśli również stałe dostarczanie wody, niestety szczególnie teraz. W okresie kiedy pojawiają się nowe liście i pąki one naprawdę potrzebują dużo wody. I u siebie zauważam, że delikatna różnica w lokalizacji powoduje, że jeden cierpi (za dużo słońca), a drugi nie. Nie ma tu reguły, ale jednak uważam, że one mimo wszystko wolą więcej cienia i mało słońca niż odwrotnie. Jak się gotuje na słońcu, to trzeba go przesadzić niestety, ale zrobiłbym to dopiero we wrześniu, nie wcześniej.
Pozdrawiam,
Marcin
Farciara z Ciebie co to ma chłopa który upichci--mnie zawsze się trafiali tacy co to ani be,ani me w kuchni.
Dzisiaj wracając z porannej przebieżki uzbierałam trochę kurek,będą pierogi albo naleśniki.
Oj Orszulko miła,przez ten jako tako wyglądający ogród prawie od świtu do nocy z nigo nie wyłażę.
Dekoracje,aranżacje ogrodowe,-ot totalny świr ze mnie w tym temacie.