W Gąszczu u Tess
16:58, 18 lis 2014
Jak dają radę? Latam niemal codziennie z wężem albo z konewką (lubię bardzo, ogrodnikiem czuję się wówczas pełną gębą, tylko kręgosłup to źle znosi). No i nie bez znaczenia jest, że przy penduli i żywotniku przed nim mamy zakopaną rurę rozsączającą wodę z daszku nad schodami. Jakoś chyba podsiąkowo takie podlewanie działa. Bo tu nie jest tak bardzo sucho. A pod trzecie drzewo woda jest odprowadzana wężem z mojej przecudnej urody beczki na deszczówkę - napowierzchniowo, więc tam też wilgotność lepsza.
U nas też duże fastigiaty są trudne do zdobycia. Więc jak je zobaczyłam, nie wahałam się, choć okazja cenowa to nie była