Agnieszko, przegapiłam Twój post, wybacz
Pewnie, że takie dyskusje się przydają także innym, postronnym. Moja kamasja wprawdzie bladoniebieska, ale podoba mi się. Bo się lubi, co się ma
Dzięki za radę, dam cisom pierzynkę z kory.
Porobię kiedyś zdjęcia i wówczas zadecyduję ostatecznie, z Waszą mam nadzieję pomocą. Ale ja się nie upieram - jeśli okaże się, że lokalizacja własciwa, to się pewnie nawet ucieszę
A deskami się nie da, bo mało, że nerka, to jeszcze pod skosem ułożona
Aaaa już wiem! Z tworzywa sztucznego.
To z wierzchu obudować można deskami żeby był prostokąt...czy L czy cuś Taki niby pomościk...czy cuś
Ale ja tylko gadam
No nie bardzo - już łapię stresa, że nie zdążę przed zimą. A roboty jeszcze huk, w dodatku dzisiaj mnie kamasją zaraziłyście u Wieloszki - mus przesadzić z babcinego ogrodu trochę.
Stożki mogą być? To się ucieszą
I ja się ucieszę - mam czasem dość tego, że każdą robotę robię co najmniej potrójnie (wysadzam to, co wcześniej rosło, wsadzam nowe, przesadzam nowe na nowe miejsce).
Niestety. To jest takie oczko z masy jakiejś, kiedyś ich mnóstwo było na rynku. W dodatku jest nie czarne, a lazurowe - bo to pierwotnie był basenik dla dzieci Takie to były durne czasy. I pomysły
Jak dają radę? Latam niemal codziennie z wężem albo z konewką (lubię bardzo, ogrodnikiem czuję się wówczas pełną gębą, tylko kręgosłup to źle znosi). No i nie bez znaczenia jest, że przy penduli i żywotniku przed nim mamy zakopaną rurę rozsączającą wodę z daszku nad schodami. Jakoś chyba podsiąkowo takie podlewanie działa. Bo tu nie jest tak bardzo sucho. A pod trzecie drzewo woda jest odprowadzana wężem z mojej przecudnej urody beczki na deszczówkę - napowierzchniowo, więc tam też wilgotność lepsza.
U nas też duże fastigiaty są trudne do zdobycia. Więc jak je zobaczyłam, nie wahałam się, choć okazja cenowa to nie była
Tess umila sobie czekanie na wiosnę. Te stożki to fajne tak pod skosem właśnie i nie kłócą mi się z oczkiem, prostują przestrzeń i pasują do reszty układów roślinnych.