Dotarłam i już zdaję relację

Przede wszystkim stęskniłam się za kontaktem z Wami. Na szkoleniu miałam dostęp do netu, ale czasu mniej, natomiast w Pszczynie nie mam dostępu do sieci, a czasu więcej

Trudno, nie można mieć wszystkiego

Szczyrk superzasty o tej porze roku. Kolorowy i trafiłam na ciepłą, słoneczną pogodę

Lubię Szczyrk, jest spokojniejszy od Wisły, którą tak lubi mój M

W czwartek przyjechaliśmy do Pszczyny, M wieczorem pojechał do Zabrza (ktoś musi pracować

). Kocurki miały się dobrze, karmę jeszcze miały, sąsiadka przynosiła im mleko. W piątek plewiłam róże, a one wszystkie harcowały koło mnie. Znalazły sobie wyższe miejsce w drewutni, z tamtego pewno wygonił je wtorkowy deszcz. Rozłożyłam im stary ręcznik i tam śpią. Niestety, albo stety

...w piątek Rudzielec znalazł nowy dom. Wiecie co? Właściwie to przecież nie moje koty, ale...smutno mi było. Zostały trzy : mama, kociczka i kotek.
Ze Szczyrku przywiozłam wróbelka. I tu na zdjęciach z zaległymi latarenkami