Zostawiliśmy naszego jeża na chwilę w spokoju, bo przeciez nikt nie lubi jak mu się przeszkadza przy jedzeniu. I po jakimś czasie wyglądamy przez okno - o kurcze czy my mamy zeza. Nic z tych rzeczy, on poprostu zawołał swoje rodzeństwo na poczęstunek.
Noc przespana , jak dalej pójdzie wszystko z planem, to po południu lecę kopac dalej , poprawię kostkę na tej dużej rabacie i...
Brakło mi weny, nie wiem co dalej .
Przybywa nam zwierzątek w domu. Jedne z nich są sympatyczne inne mniej a nawet powiedziałabym są uciążliwe.
Zaczniemy od tych sympatycznych. W niedzielę nasze zwierzaki domowe dostawały szału przy oknie i okazało sie, że zobaczyły taki oto obraz;
Panowie postanowili przyjąć gościa - czym hata bogata.
Widać, że bardzo mu smakowało.
Zajęty konsumpcją jeż nie zauważył, że nie tylko my go obserwujemy. Za krzewami czaił się kot sąsiadów.
Do lasu poszłam oczywiście z aparatem. Grzybów uzbierałam trochę do tego parę zdjęć i wyprawa była udana.
A to "moja wieś" z dalszej perspektywy, tam mam moją działkę.
Tu rodzinka muchomorów, ukryta pod sosną.
Co z tego, że niejadalny, ale za to jaki piękny. Zasłużył na portret.
Natura potrafi najlepiej komponować kolory. Połączenie zieleni z fioletem.
Śliczny kwiatek w lesie, było ich bardzo dużo, nadawałby się do suszonych bukietów.
A zobaczcie co znalazłam w lesie, gniazdo dzikich pszczół. Było rozwalone, a one musiały go bardzo bronić. Bałam się podejść blisko z aparatem, ze zrozumiałych względów.
Tak teraz można tylko kochać. Ale jakbyś widziała "ogród" 2 lata temu ...
Ściągnęliśmy nawierzchnię z 15 arów, nasypaliśmy przeszło 30 przyczep nowej ziemi, bronowaliśmy, mieszaliśmy, wyrównywaliśmy, grabiliśmt, wałowaliśmy (kilka razy) i dopiero sianie trawy. Jak sobie przypomnę ten okres - to była walka jak z żywiołem .
A teraz walczę ... o każdą minutę jaką uda mi się wygospodarować na pracę w ogrodzie,walka z moją niewiedzą, z brakiem pieniędzy tak potrzebnych za jego zagospodarowanie, walka z kretami, nornicami ... Nie mam czasu posiedzieć na tarasie i go kochać. Przynajmniej nie na tym etapie wykańczania domu i ogrodu .
A teraz krótka relacja z pobytu na mojej działce. Jednym słowem było pięknie..
A tak wygląda winowajca klon - który brudzi, ale jest piękny zwłaszcza o tej porze roku. Na pewno u mnie zostanie.
Tak wyglądała moja działka o 8 rano w niedzielę. Światło było niesamowite, co uwieczniłam moim skromnym aparatem.Liście dzień wcześniej zostały wygrabione. Było porządnie - na krótko.
Widać tutaj zaczątek nowej rabaty, na lewo. W przyszłości chcemy postawić pergolę między szerszą a węższą częścią ogrodu.
Cynie niestety zmarzły, był ponoć przymrozek 3 stopniowy. Trudno. Poszły do kompostownika.
Za to bergenie nabrały jesiennych rumieńców.
Jesienny rozgardiasz.
Małgosiu, niby nie duży ten nasz kraj, a różnice pogodowe ogromne czasami. Też już mentalnie jestem przygotowana, że nie znam dnia ani godziny, kiedy mróz zetnie jednoroczne. Ale póki co ...
Pąków na różach jeszcze sporo - mam nadzieję, że za kilka dni pokażą w pełni swą urodę
Ten tydzień mocno zajęty, więc na działkę czasu mało, a jeszcze z pogodą trzeba to zsynchronizować. No i ten coraz krótszy dzień
Wypieliłam kolejnych kilka rabat i "do czysta" i zastanawiam się czy mogę liście z drzew owocowych, które zgrabiam z trawnika, nagarnąć na rabaty kwiatowe jako "ocieplacz" ?
Jak myślicie będzie pożytek, czy kłopot?
Haniu, herbatka była, ale łóżeczko nie, bo wnuki u mnie spędzały niedzielne popołudnie. Było wesoło. Malowanie farbami pod pełna kontrolą, ale już lepienie z plasteliny umknęło czujnym oczom dziadków i właśnie jej zaschnięte okruszki wybieram z dywanu ....
Tutaj mój baron (ładnie wybarwiony ale coś końcówki mu ostatnio schną):
A tutaj efekt naszej sobotniej pracy:
Dwie śliwy,podwójna grusza, wiśnia, czereśnia, trzy jabłonie,porzeczka biała, czerwona i czarna, 10 szt. malin.
Pani "sprzedała" nam fajny patent na nornice (to metalowa siatka tynkarska):
malkul - umówiłam się na buki 20 października. Uparłam się, że mają byc bez liści.Więc następny weekend będzie jeszcze bardziej pracowity .
W niedzielę wyszorowałam taras i mąż go zaolejował.
Irenka u mnie była dzielić potowra Pogoda była piękna. A zobaczcie jaki dres miała Irenka!!!
Dziewczyny, Wy nawet przy pracach polowych wyglądacie stylowo i elegancko
Irenko, dresik pierwsza klasa Ty w każdej sytuacji jesteś odpowiednio ubrana.
Buziaki i miłego tygodnia