Te nasze jabłuszka jednak są inne. Niczym ich nie konserwuję i na początku są zielone a potem przebarwiaj się na czerwono i są takie do zimy a nawet do wiosny.
A teraz fotorelacja z bardzo ładnego miejsca na północy Holandii, niedaleko miasta Leeuwarde. Miejscowość nazywa się Marsum, a park i zamek Heringastate. Oto on:
A do tego prezenty od niezwykłych dziewczyn, którym ciągle jeszcze nie wiem jak się odwdzięczę , ale w końcu coś wymyślę:
stipa od Moniki
hakone all gold od Syli - ta środkowa trochę po deszczach ostatnich niedomaga, ale już niedługo idą na miejsce docelowe to sobie tam przejdą rekonwalescencję
i carex variegatus (chyba?) od Irenki Miłek. Jeszcze trochę wymięty po podróży, ale już widac, że młode odrosty sztywne, zielone i da radę
No i tym sposobem jestem posiadaczką niezłej trawiastej kolekcji. Dziewczyny, jeszcze raz dzięki! Ile razy na te trawki patrzę, to sama do siebie się uśmiecham. Jesteście wyjątkowe, a ja na prawdę nie lubię nadużywać wyrazów
A teraz zakupy trawiasto-preriowe. Miskant Sarabande, Trzcinnik Karl Foster, zielona hakone, purpurowe zwykłe jeżówki i bardzo wysokie rudbekie oraz dzwonek brzoskwiniolistny (ten to już jako towarzystwo dla róż, a nie na prerie przecież)
A tu piękny zestaw, który przywiozła mi z Polski Monika - festuca glacialis, carex aurea, Andropogon scoparius Praire Blues, rozplenica Hemeln
Akurat wszystkie ciocie M mają takie ogrody. Ogólnie załapałam doła jak zobaczyłam nową okolicę naszych znajomych. Każdy ogródek zadbany, a domy mają jakoś ponad rok.
Kochane dziewczyny! No nie mogę Was zostawić! Jak znowu poczytałam Wasze posty, to zapomniałam o tym nieprzyjemnym incydencie natychmiast. Tyle tu fajnych osób, czy ja się muszę denerwowac kilkoma, które są po prostu inne niż ja? Nie muszę. Niech to wszystko pokryje kurz zapomnienia
A na dowód, że nie próżnowałam tak całkiem , obiecane fotki zakupowe, a potem jeszcze kilka z innego fajnego miejsca. Ale najpierw dla Ani Monteverde, Any, Syli, Irenki, Ozz, Julity, Anity, Leny, Bety, Agniechy, Weroniki, Gabika, Elizy, Tess, Moniki najładniejszy, jaki znalazłam. Bardzo Wam dziękuję.
Czy może ktoś z was zna nazwę tej róży? Jest delikatnie pachnąca, i dość spora. Ma ok 1,60m. I co to za istotka na niej siedzi? Wróg czy przyjaciel - udaje, że jest liściem - ostatnie zdjęcie.
Iza, .
Mówmy obrazami ogrodowymi. Pozdrowienia z ogrodu Lady Salisbury (Hatfield). Na obrazie może być Elżbieta I (bo przebywając tam dowiedziała się, że została królową) albo Henryk VII, ten od wielu kobiet.
Kwiatków aktualnych nie mam, bo się na nie obraziłam, że przekwitają.
marzę w takim razie i to na głos by tam ... w tym ogrodzie ... pod tym obrazem wybrać wielką córkę Anny Boleyn czy frywolnego Henia ... ... i mam wieczorem lekturę ... musze poszukać wszystkiego o tym ogrodzie
przekwitły ... bo zrobiły miejsce dla nowych ... nie dąsaj się na nie długo ...
nie wiem jak się nazywają ale są wielkości rajskiego jabłuszka ... i będą idealne do wianka ... małe ... zwyczajne a cieszy
Noemi wiem, że szukasz takich ... jak chcesz mogę wysłać
Konstancjo30 dziękuję, że o mnie pomyślałaś .... na razie rozpoczęłam poszukiwania u siebie.... odezwę się , jak już sił mi braknie .... a może z M. będziecie u Kapiasów?.... jak nie znajdę do tego czasu ....
Aniu... no to ja Ci powiem, że jeśli to miała być maskownica na szambo to udana na maxa.. bo gdzie to szambo?... Te trzy małe dekielki?
...maskownica na szambo, płot i rabata....trzy w jednym jak trzy dekielki.....
Pokażę Ci moje szambo......
...dokładnie pod nimi...i też trzy...
No coś Ty...????????????????????????
Postawiłaś duże donice ...? ...
Ev, ....bardzo DUŻE donice....z tym, że nie na dekielkach..., ja tam mam zamaskowaną całą oczyszczalnie, ale donice stoją na kominie z oczyszczalni, który jest prostokątny....
Witaj, Aniu
Ściągnęło mnie tutaj właśnie to, jak zamaskowałaś pokrywy od oczyszczalni
Wieść pocztą pantoflową się roznosi
Bardzo mi się podoba
Pozdrawiam
PS. Przeczytałam prawie cały wątek w poszukiwaniu tego zamaskowania