Dziś wracając z pracy zahaczyłam o Zieleń to życie 2012.
Od razu powiem, że na samą wystawę, do środka, nie weszłam. Była już 17.00, mało czasu zostało, żeby wszystko obejrzeć, a na chwilę wejść - nie chciałam.
Wybieram się jutro.
i na koniec, choć nie wiem czy to dobre zakończenie jest....
moje odkrycie dzisiaj ! widziałam, że coś mi żre róże ... ale zobaczyć na własne oczy !!! jak się najadło toto.... jak z obżarstwa zasnęło na liściu.... jak myśli sobie, że może tak leżeć i żreć moje róże!!! paskudy jedne ! i takie rozpasane posnęły..... a czuwać trzeba było......................
Reni, Aniu i Elizo, chwalę się tym Kajtkiem, ale trudno go nie lubić. Ostatnio wołamy na niego Kajko, bo tak wołał za nim 16-miesięczny Julek. Miał swoją Daffi ale do Kajtka się śmiał całą buziunią, a ten mały nasz psotnik i uciekinier, do Daffi się zalecał ale kości jej podkradał i do miski zaglądał, chociaż u nas nie jada do 16-tej, można go prosić.
Kolorowych snów!