Po spotkaniu w Goczałkowicach było już blisko do Łucji, więc zajechaliśmy tam z wielką przyjemnością
Czekała Łucja z mężem Adamem i dziewczyny z tzw. "grupy angielskiej" czyli Dzidka, Jasia i Ela, bo jak wspominałam wcześniej - dwa lata temu byłyśmy razem na prywatnym wyjeździe po Anglii. Wyjazd zorganizowała Marta (nie ma jej na zdjęciach).
"Angielskie dziewczyny"
od lewej Dzidka, Łucja, Ela, Jasia w cudownym ogrodzie Łucji
Front ogrodu przypomina cudowne angielskie założenia ogrodowe. Widać rękę mistrza i niewiarygodną ilość gatunków, ale skomponowancych z jakimś zamysłem. Jeśli granatowe kwiaty, to mają zółte tło itp. Bardzo piękne kompozycje i wszystko rośnie mimo niezbyt dobrej gleby. Kompost tutaj stale jest w użyciu.
Kochani, nasze spotkanie przypominało spotkanie przyjaciół, z którymi zupełnie niedawno się widzieliśmy.
Było serdecznie i wesoło. To niesamowite uczucie, zapraszam Was do inicjowania takich spotkań w ogrodach sąsiadujących, można wymienić się roślinami oraz doświadczeniem, podpatrzeć pomysły, porozmawiać. To duże przeżycie
Sebcio pozuje
Syla z mężem i Witek
Syla i ja na ławeczce
A coż tak sobie pokazujecie?
Swoją drogą pięknie wyszliście na tym zdjęciu
te kompozycję są tak niesamowicie piękne że nie mogę nacieszyć oczu.
A dla mnie kompozycja na stole jest przepiękna. Nigdy, przenigdy nie pomyślałabym żeby dodać do tytoniu aksamitki. A tu proszę, ślicznie Jak nie przepadam za aksamitkami i nie planowałam ich nigdy u siebie to teraz muszę przyznać, że wpadła mi myśl żeby się po-wzorować. I pewno się z aksamitkami przeproszę . Podobnie miałam z białymi kwiatami .
Lewkonie natomiast kojarzą mi się z moją babcią i na bank u mnie zagoszczą jak tylko je napotkam.