Dzięki za odwiedziny... niestety nazw róż nie znam ...nie mam do nich pamięci zawsze zostawiam karteczki gdy są, a tu nie było... mówisz dziwoląg hmmm
jednego już mam
pies na straży
dzisiaj zakupiłam mniszek na koniczynę jestem ciekawa czy pomoże
natentychmiast rezon trzeba wynorać ... weź nadwyżki z ostatniego roku ... ja muszę czerpać i norać zapamiętale bo mam deficyt ... z jednej strony radość z powodu sukcesu Nieletniej z drugiej dechy ...
dechy mnie do grobu wpędzą ... te dechy ... było ślicznie ... potem olej lekko skomplikował sprawę ... a załamania burzowe każdego popołudnia odebrały spokój w tworzeniu ... mi coś tez odebrało jasność myślenia i pozwoliłam tknąć w kwestii zasadniczej - znaczy zaolejować dechy małżowi ... niby nic ... niby proste ... błąd ... przede wszystkim nie wytarł śladów po używaniu dech ... no bo jakoś do domu trzeba było wchodzić ... po drugie ruchy w kierunku dowolnym ... po trzecie za dużo oleju zostawiał ... porównanie dechy olejowanej jak należy i tych co leżą na werandzie wypada na minus dla werandy ... teraz mam zonka ... odkręcić wyszlifowac i położyć raz jeszcze czy zagryźć zęby i udawać, że nie widzę różnicy ... za rok wyszlifowac i zaolejowac bo przecież za rok i tak trzeba to zrobić ... niby odłożenie na rok wydaje się być logiczne ... tylko ja przez ten rok każdego dnia ... nawet przez większość czasu nie patrząc na te dechy (bo powiedzmy sobie szczerze jesienią i zimą na tej werandzie siedziała nie będę ) ... a więc nawet na nie patrząc będę miała dysonans ... ... sama siebie za to nie lubię ...