Na początku powiem,że masz piękny teren,otoczenie ,klimat,ogrodzenie,rośliny na piękny naturalistyczny ogród a jak piszesz taki jest Twoim celem.
Iwonaz! postępujesz zupełnie tak jak ja na początku i tu zobacz na starym zdjęciu
sprzed 20-tu lat.Roślinami zaznaczałam zarys nasadzeń.Ten szkielet sobie rósł a ja sukcesywnie obserwowałam jakie warunki będą panowały w każdej cz.ogrodu i dosadzałam uzupełniając kompozycje.Taka przypadkowość pomaga stworzyć ogród nieszablonowy, nasz indywidualny / to jest tworzenie a nie kopiowanie /,ja to b.cenię/.Aby ułatwić sobie pracę i nie zrywać darni przed podsadzeniem nowych roślin podkładałam skoszoną trawe szerszym kołem lub dowolnie pod wybranym drzewkiem.I tak robię do dziś,bo bardziej zależy mi na ekologicznym prowadzeniu ogrodu niż pokazowym.Trawa wzbogaca podłoże w azot,zatrzymuje wilgoć,poprawia bytowanie wielu organizmów przygotowujących pokarm dla roślin/wszystko co z ziemi wraca do niej -to prawidłowy obieg /.Ziemia pod taką ściółką jest przepuszczalna,pulchna-napowietrzona a to lubią rośliny /one oddychają też korzeniami/.Jeśli tej ściółki był nadmiar to przed posadzniem zdejmowałam i na kompost.A roślinki posadzone w tym miejscu odwdzięczały się wzrostem i zdrowotnością.Jak widzisz tej trawy na moich rabatach nie widać ,po latach już w niej żyje tyle mikroorganizmów że ją w mig rozkładają mimo ,że tej trawy jest sporo bo ogród na 3 tys m kw.Pod taką warstwą żyją pożyteczne owady,chowają się żaby,przyciąga dżdżownice -tak pożyteczne.W ogrodzie powstał zdrowy ekosystem bez ślimaków ,grzybów,chemicznego nawożenia i oprysków.Moje pomysły dojrzewały wraz z ogrodem a ten pierwotny szkielet pomagał utrzymać zamysł kompozycyjny co oszczędziło mi wielu przesadzeń /jak to często bywa przy samodzielnym tworzeniu./ Więc w/g mnie trzymaj tak dalej a stworzysz swoje dzieło na miarę własnych marzeń a ja będę Ci kibicowała.
Bogusiu jeśli będziesz chciała to na wiosnę jak bedzie mały chętnie Ci dam bo w tej chwili juz za wysoki. Nie sadziłam go w cieniu ale można spróbowac, wiem tylko że liscie które są w cieniu są bardziej zielone.
A te najpiękniej pachną. Uginały się pod ciężarem kwiatów i na nic zdało się podwiązywanie ich. W końcu przyszły deszcze i kwiaty zmarnowały się. Ale zostały zdjęcia!
W przypadku tej piwonii mogę pochwalić się tylko jednym kwiatem, bo piwonię tę posadziłam jesienią ub. roku. Myślałam, ze nic z niej nie będzie, bo sadziłam ją długo po terminie sadzenia, w dodatku dostałam od sąsiadki tak mizerne " marcheweczki", że sadziłam je raczej na wyczucie, niż w zgodzie z zasadami. Ale jest, jest, jest ! Zakwitła, a tak ją bardzo chciałam mieć!