Kto wie co to może być, myślałam że ten krzak to tulipanowiec, ale jak zobaczyłam kwiatki, niepozorne, nie tulipanowe to już nie wiem, czy to wykarczować (bo rozrasta się).
Z powodu obfitego deszczu róże pomalutku startują, ale coś tam już widać.
Za Ledą rośnie druga nowość Boscobel i też jestem z niej zadowolona. Dobrze poradziła sobie w deszczową pogodę. Kwiaty chociaż umęczone deszczem są duże, pachnące.
To moje najstarsze lilie, mają 8 lat i z 3 cebul pięknie się rozrosły i niezawodnie kwitną
Ładne są kwiatuszki rojników, szkoda, że rozetka zamiera.
Tojeść kropkowana.
Z latarenki zrobiłam skalniak. Juka Color Guard na takim etapie kwitnienia.
Kwitnie róża nn
Jestem niezmiennie zachwycona lwią paszczą, ta wyrosła sobie w żwirku, pod którym jest folia i zero ziemi.
Tu JESZCZE rośnie klon. Oprócz niego sporo jezowek i Munstead Wood. Jeżówki z czasem odejdą, MW zostanie i rozrośnie się. Taki plan. Bodziszek kantabryjski pokazał, co potrafi.
A tu… wyzwanie na najbliższy czas…. Plan był taki: graby i kostki cisowe zanurzone w łanach hakonechloa. Obecnie daleko do ziszczenia tej wizji kostki skąpane w gwiazdnicy itp.
Na koniec … róża, która urzeka mnie coraz bardziej, a na początku przeraziła. Princess Alexandra of Kent.
Koniec
Bodziszek Rozanne w objęciach gwiazdnicy…
Jakieś czosnki z późniejszych - nie zdążyły, teraz Caradonny i hortensje zasłaniają tę cudną urodę.
Zjawiskowa. Gillenia. Delikatna i zwiewna.
Oraz druga gillenia.
A tu klonik Shirasawy Aureum, na który chucham i dmucham ucierpiał na wiosnę, ale odbija. Już zmienił kolor na letni.
Trzy cienkie patyczki krwawnika rok później… = pół rabaty kto nie czytał Magary w wątku Mrokasi, niech nadrobi. U mnie ilustracja Swoją drogą, żółty ma parcie na szkło