Prace ogrodowe jeszcze trwają. Wczoraj usunęłam z reszty skalniaka agrowłókninę oraz zwiozłam kamienie. Pozbyłam się chwastów. Przede mną jeszcze przekopanie oraz przykrycie korą mieloną....
A to moja najnowsza zdobycz.
Stał sobie samotnie na dworze, przesuszony, więc go zaadoptowałam i zabrałam do domu
Zdjęcia nie oddają do końca jego urody, ma ładną białą obwódkę.
Ja przechowuje pelargonie stojące na sadzonki. Wnoszę w skrzynkach bez przycinania krzaczków. Dopiero jak wyjmuje je do cieplejszego to po solidnym prysznicu przycinam, żeby pobudzić je do wypuszczania. Z bluszczolistnymi też kiedyś próbowałam, ale nie wychodziło mi.
Fotka pelargoni, które zaraz będą eksmitowane do piwnicy.