Saro, jak do wiosny nie znajdę w okolicy dużych cisów to przyjadę
Piszesz, że ci się nic nie przyjmuje. Jak szczepiłam z mamą tuje to robiłyśmy to pod koniec sierpnia i z ukorzeniaczem. Po zimie myślałyśmy, że żadna gałązka się nie przyjęła bo czerwone sie zrobiły i mama chciała wszystko wyrwać na początku ale poczekałyśmy, nie dotykałyśmy i z 70 aż 50 ruszyło się latem. Trzeba czasu, wieeelu prób i chyba też przekonania, że się uda

No i też chyba nie wszystko da się zaszczepić

Ja zaszczepiłam w tym roku trzemieliny, irgę i bukszpan. Berberysa i tawułki się nie udało ale za rok będę próbować raz jeszcze