Zajrzałam też do dużych trzmielin w pojemnikach i o dziwo,mało żółtych liści,które stracą.
I jeszcze na parapet,gdzie zimują małe iglaki-płożaki rozmnożone w ub.roku. Siedzą sobie w płaskich doniczkach do bonsai,kupionych okazyjnie z przeceny i czekają na wiosenną przeprowadzkę.
Przeszłam się też po podziemnych włościach M. Jak zwykle wzorowy porządek. Patrzcie,jak zadbał o narzędzia! Wszystko uszykowane do wiosennego ataku.

Na koniec przeglądu piwnicy jeszcze deserek. Staramy się żyć ekologicznie,więc od dwóch lat tylko własny chleb,własne warzywa,przetwory i napoje. Dla zdrowotności.No to-na zdrowie!

I pomyśleć,że kiedyś nie rozumiałam po co komu piwnice...