Kochani, wpadłam na chwilę, by napisać, że już wróciłam.
Aczkolwiek nadal żyję wrażeniami z urlopu, zatem jeszcze przez jakiś czas będę Was zanudzać w drugim wątku fotkami z wyprawy wokół Bugu i znad Rozlewiska
Na fotki z Gąszcza będzie szansa dopiero po odgruzowaniu ogrodu
Na chwilę obecną skoszony jest trawnik.
A chwaściory na rabatach szaleją, oj, szaleją...
Lecę do ogrodu, mam nadzieję wrócić z fotkami. Wieczorem.
Tess, gracki, zawilce to nic ale ta funkia u nóg do kompletu - ja uwielabiam taką prostotę. Te poziomy. I tę biel w paski. Całość udana - mus kopiowac na szerszą skale. Szukam miejsca na biały ogród/pokój ogrodowy - chodzi za mną od roku i domaga się wykonania.
Wiem, wiem. Mogło być gorzej
Ja miałam dużo i właśnie się okazało, że tylko ta przechowana w donicach przez zimę jest ładna. Wszystkie - powtarzam wszystkie wysiane w tym roku są mutantami. Właśnie wywaliłam z rabat.
Carola, jak to mówią: "wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma".
W Chameryce też "pieczone gołąbki nie wpadają same do gąbki".
Fakt, że i ja często czuję się jak jeleń, z którego państwo ściąga każdy grosz...
Ale jeśli chcesz coś zmienić w swoim życiu, to rzeczywiście - zrób to teraz. Póki jesteś młoda, potem ryzyko większe.
Ewa, no ja wiem, że Cię nerw złapał, ale żeby po pysku?
Nerwicy psina się nabawi, i dopiero zgłupieje.
Przecież on chciał dobrze - jest od pilnowania porządku, a kura ten porządek zakłóciła.
A zamiast nagrody dostał lanie...
Biedna psina.