Dziękuję, Izabelko. Właśnie się dzielę.

I zapomniałam, że z wielkanocnym jajkiem chodziło się do ojców i matek chrzestnych. Szybko ich straciłam, niestety. Oni mieli 6 synów, a ja byłam jedyną ich córką chrzestną. Miałam u nich wielkie poważanie, a oni u mnie.
Śmigus -dyngus, też jest w naszej tradycji. Tak jak "babski comber" w Krakowie, czy Kaziuki w Wileńszczyźnie, i inne regionalne "Koszałki=Opałki".
Znam tylko to, co widziałam na własne oczy. Zachęcam koleżanki o wspominki ze swoich młodych lat dotyczące świątecznych obchodów w ich stronach. A jak jest w Twojej okolicy, Izeczko?