Od wczoraj jest z nami młode pisklę znalezione w deszczu na błocie. Zjada dżdżowniczki i pije po kropelce wody. Mamy nadzieję, że przeżyje, urośnie i damy mu wolność.
Powojnik Halina Noll. Nie spodziewałem się tak bujnego kwitnięcia. Nawet pasują do gałki
Irysy posadzone 2 lata temu (kolega wyrzucał więc je przygarnąłem), zupełnie zapomniane bo rok temu nie wyszły z ziemii. Zupełnie przypadkiem kolor pasuje do miejsca, bo dopiero co przekwitły tam takie same tulipany a za chwilę powinny się pojawić bordowe piwonie.
Po siatce zuchwale panoszy się chmiel zwyczajny Aureus. Lubię go za ten radosny kolor. Co kilka dni przeplatałem mu pędy, bo pruł za bardzo do góry i zrobiłyby się kołtuny na wierzchu siatki a na dole byłyby szpary. Mam nadzieję że szczelnie zakryje całą siatkę. Uwielbiają go ślimaki. Wadą jest to, że po zimie trzeba usuwać uschnięte pędy wplecione w siatkę.
To może jeszcze ku pokrzepieniu taki cytat i zdjęcie
"W pamięci pozostanie widok noworoczny z 2012 r. Wybraliśmy się na spacer z psem na naszą działeczkę. Zastaliśmy taki widok"
Jak na 10 lat, to sporo zmian zaszło. Pomijając już porę roku.
Tiarelle są zimozielone. Większość listków ładnie przetrzymuje zimę. Mnie zachwyca ich kwitnienie. Bardzo ładnie współpracują z molinią Variegata (ona znosi półcień i świetnie rozjaśni częściowo zacienioną miejscówkę).
Kiedy tak patrzę na ten mój pęczniejący z każdym dniem busz, to trudno mi uwierzyć, że jeszcze nie tak dawno marzyłam o cienistych zakątkach w ogrodzie.
Opuchlaki gustują u mnie w hortensji pnacej, trochę w rodkach. Żurawki zostawiają w spokoju.
Kiedy kupowałyśmy cisy do ogrodu Natalki, to w kilkudziesięciu doniczkach je znalazłyśmy.
Jeż w swoim domku
Jeże uwielbiają targać papiery.
To ogólny widoczek w drugą stronę.
Kompozycja skrzynkowa skończona, tylko nie wiem, czy wiadra z funkiami tu zostaną.