Deszczułki popielate to bardzo dobry pomysł.
Oczywiście, że bukszpan nie zmieści się od strony drzwi.
Ale wystarczy że żywopłocik przedłużysz, to od strony domu już nie będzie widać studni.
Jakim cudem dziś doszły, jak niedawno były 300 km od Ciebie?
Fajnie, że nareszcie są.
Kółko by nie pasowało.
Zywopłocik oczywiście wysokości na tyle, aby nie przeszkadzał w pobieraniu wody.
Przesadzasz. W tych deseczkach jest to "coś", co powoduje, że są ciekawe. W deskach nie ma nic. Zresztą uważam, że sprawa ew. deseczek jest nadal do rozważenia - mnie w tym miejscu wcale, ale to wcale nie pasują. Są rzeczywiście fajne, ale może znajdziesz im inne miejsce?
1. Wygrabiłam dokładnie trawnik. U siebie i w ogródku który był ogródkiem Babci Danusi. U siebie już drugi raz.
Niech nikt nie wierzy, że drzewa liściaste śmiecą. Prawdziwe śmieciuchy to tuje. Podkrzesane tuje.
2. Potraktowałam cisy i bukszpany Promanalem. A, i conikę też. Muszę pamiętać, żeby w przyszłym roku kupić większe opakowanie - 250 ml to za mało. Nie wystarczyło na rozczochrańca rosnącego w przedogródku Babci Danusi.
3. Poekperymentowałam z sadzonkami cisa i bukszpana Poważnie. Zrobiłam sadzonki. Zobaczymy, czy coś z tego wyjdzie.
4. Zrobiłam sadzonki werbeny. Goopia, wsadziłam do doniczek. Dopiero później zobaczyłam u Małej Mi, że świetnie ukorzenia się w wodzie.
5. Podkrzesałam jeszcze wyżej dwie tuje złociste. Tę przy ogrodzeniu i tę w środku rabatki niezapomnajkowo-andzeikowej. Na marginesie - tulipany już wychodzą.
6. Rozgarnęłam kopczyki hortkom bukietowym. Za wcześnie chyba, sądząc po obecnych temperaturach.
Dziś rano było -4, a teraz jest już -1. Chwilowa przerwa w pisaniu niniejszego postu spowodowana była tą temperaturą - pobiegłam okryć roślinki. Od kilku dni tak latam - wieczorem okrywam, rano odkrywam.
I najważniejsze -
7. kupiłam maty wiklinowe i przyczepiliśmy je do ogrodzenia od strony sąsiada. Widzieliście już je na zdjęciach. I moim zdaniem to dzięki matom ogród wydaje się czyściutki i uporządkowany. Zakryły niezbyt ładną przestrzeń za ogrodzeniem.
I o dziwo, sprawiły, że ogród optycznie wydaje się szerszy.
edytuję, bo zapomniałam napisać, że:
8. umyłam kule
9. podlałam powojniki miksturą Alinki,
10. posiałam werbenę - już wschodzi,
11. zazdraszczając posiadaczom niewątpliwej ozdoby ogrodu jaką jest drewutnia, a w zasadzie ułożone w niej drewno, zrobiłam u siebie swoistą namiastkę - ułożyłam z drewna "ściankę przy pergoli. Całkiem fajnie wygląda, naszym zdaniem.
Mam różne.
W przedogródku mam Taxus baccata. Szybko przyrasta, i lubię kolor jego nowych przyrostów - brązowawy.
Na rabacie z trawkami mam Hicksi. Posadzony dopiero w ubiegłym roku jesienią, więc na razie nie wiem, jak szybko rośnie (u szkółkarzy czytałam, że szybko, w 10 lat osiąga 2 metry)
Przyrosty ma jasnozielone, dlatego zabrałam w przedogródka wcześniej tam rosnący jeden egzemplarz, bo optycznie kłócił się z baccatami.
Mam też kilka siewek.
A nawet jeden egzemplarz Fastigiaty. Pomyłkowo zakupiony
Agnieszko Jurajska - ja też zwolniłam. To znaczy podziałałam ogrodowo, ale nic nie tnę.
Kasieńko - fajnie, że znowu jesteś, bo też tęskniłam.
Haniu - zdrówko wróci, bo musi wrócić. I wówczas budki zrobisz.
Asiek (podwójny)
Boćku Kasiu już wiem, bo zaglądałam do Ciebie, że już jednak trawki pocięłaś. Po zielonym już Wegetacja ruszyła z kopyta. Normalnie nienormalne.
Madżen, działałam, aż do nocy
Ula, masz rację - zimozielone są niezastąpione w ogrodzie. Dopiero na O. to odkryłam i je wprowadzam do ogrodu.
Irenko, Vivo, Bawarko, Magdo - buziaczki ślę
A Agentka czego się tak dziwuje? No w ogrodzie, a co nie wolno?
Bawarko nie ma fotek. Będzie opisówka W opuchlakach byłam, ale tam jakieś łamigłówki rozwiązywać każą... Za trudne dla posiadaczki szarej komórki jedynaczki
Motylku, no jakiegoś wiosennego speeda dostałam. Ale zwolniłam, bo u mnie znowu zimno. Wiosna się waha...
Beatko - to duża zasługa zimozielonych i odrobinę biżuterii ogrodowej I czegoś jeszcze, z czego chyba nikt z zaglądających nie zdaje sobie sprawy... O tym potem.
No, nareszcie ktoś, kto ze zrozumieniem przyjął fakt braku innych zdjęć, niż niedawno przecież pokazane Dzięki, Aguś, mamo pięknej Igi
Szary (moim zdaniem jednak ciemny, niż jasny, ze względu na praktyczność) uspokoi te kolory, zneutralizuje.
Jeśli do czerwonego dachu, mahoniowego płotu i czekoladowych schodów dodamy jakiś odcień czerwoności lub czekolady (i to w dużej ilości zapewne), to nie da się na to patrzeć.
A gdyby włączyć tę studnię w rabatę? Przykryć ją nieco podwyższoną skrzynią/obudową z drewna, otwieraną na tyle, żeby ten wąż wkładać. I otoczyć żywopłocikiem bukszpanowym.
Byłoby spójnie z rabatą we wnęce i rabatami różanolawendowymi wzdłuż budynku.
Zazroszczę Ci tych paneli z deszczułek, są boskie.
Asiek, nie fochaj się
Zaglądamy, tylko nie zawsze ślad się zostawia.
Ja się nie wychylam, bo na projektowaniu się nie znam.
Widziałam, że Agnieszka z Jurajskiego dzielnie Ci pomaga.
Bardzo ładne propozycje Ci przedstawiła.
Szczególnie ta z łezką mnie urzekła.
Nie podobają Ci się?
Buziam